O możliwej rekonstrukcji informuje RMF FM. Dowiedzieliśmy się, że premier Donald Tusk chce w roku wyborczym rozliczyć resorty, które w ostatnim czasie pracowały najsłabiej i dać w ten sposób sygnał wyborcom jeszcze przed kampanią.
Rozmówcy rozgłośni typują do dymisji szefową edukacji Barbarę Nowacką. Od dawna krytykują ją środowiska uczniowskie i nauczycielskie, a ograniczenie prac domowych w podstawówkach według ekspertów utrudnia utrwalanie wiedzy i zawęża swobodę nauczycieli. Pedagodzy zarzucają resortowi także zbyt wolne reformy, słabe konsultacje czy w końcu fiasko edukacji zdrowotnei.
Drugą osobą na liście jest minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda. Politycy koalicji przekazali reporterowi, że część jej reform, choć konieczna, jest politycznie nie do obrony, a tym bardziej do wdrożenia. Dotyczy to na przykład likwidacji szpitali powiatowych. Polityk miałaby stracić posadę jako pierwsza
Zmiany miały objąć też resort funduszy i polityki regionalnej, kierowany przez Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz. Tusk od dawna szukał sposobu na jej odsunięcie, a ona sama – jak usłyszał reporter – zrobiła mu prezent.
Najbardziej zaskakujące nazwisko to Wojciech Balczun, minister aktywów państwowych. Nieoficjalnie za jego możliwą dymisją ma stać Paweł Graś, szef gabinetu politycznego premiera. Powodem ma być uczynienie z resortu „własnego folwarku” przez Balczuna.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.