Komentując tragiczne wydarzenia w Jarosławskim Opactwie na antenie telewizji Newsmax Polska, kierownik Katedry Etyki UKSW w Warszawie zwrócił uwagę, że społeczne nastroje nieco uspokoiły informacje dot. stanu psychicznego sprawcy.
- „Nie mieliśmy do czynienia z zamachem terrorystycznym czy aktem dywersji. Musimy poczekać kilka tygodni na końcową, wiążącą ekspertyzę psychiatryczną. Te wstępne opinie wskazują na chorobę psychiczną”
- zauważył.
Wskazał, że to poważny problem, który staje przed Polską i Europą.
- „To, co stało się w Jarosławiu, jest potężnym ostrzeżeniem dla Polski i Europy – co będzie po zakończeniu wojny rosyjsko-ukraińskiej. Jeśli nastanie pokój, to będziemy mieć kilkaset tysięcy żołnierzy, którzy powrócą z frontu. Część z nich będzie okaleczona psychicznie. Będziemy mieli ryzyko różnego rodzaju przestępstw popełnianych przez byłych żołnierzy, okaleczonych przez udział w wojnie”
- przestrzegł etyk.
Czwartkowe wydarzenia poruszają tymczasem w sposób szczególny przez to, że doszło do nich w kościele.
- „Morderstwo w świętym miejscu budzi jeszcze większe wzburzenie niż dokonane w innym miejscu. Przez tysiąclecia w różnych kulturach dbano o to, żeby bronić miejsca święte przed wojną, przed morderstwami. W wielu kulturach świątynie były azylem i miejscem ucieczki. Granic świątyni mordercy nie przekraczali”
- podkreślił duchowny.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.