„Rzeczpospolita”, która dotarła do dokumentacji medycznej, opisuje poważne zastrzeżenia dotyczące postępowania personelu. Sprawą zajmuje się prokuratura, a dwóch lekarzy odsunięto od obowiązków.
Kacper Bucki mieszkał w Milikowicach w powiecie świdnickim. Od dzieciństwa chorował na cukrzycę typu 1, a od dwóch lat, z powodu niewydolności nerek, trzy razy w tygodniu poddawany był dializom.
1 września 2026 roku trafił na Szpitalny Oddział Ratunkowy w Świdnicy po wystąpieniu drgawek i wymiotów.
Według relacji rodziny jeszcze tego samego dnia podjęto próbę wypisania mężczyzny ze szpitala. Karetka przywiozła go do domu, choć 29-latek był w bardzo złym stanie i nie można było nawiązać z nim normalnego kontaktu. Brat Kacpra odmówił jego przyjęcia, wobec czego pacjent ponownie trafił na SOR.
Następnego dnia, 2 września, powinien przejść kolejną dializę. Do zabiegu jednak nie doszło. Zamiast tego lekarze zdecydowali o skierowaniu go na konsultację psychiatryczną do Wałbrzycha. Bliscy podkreślają, że Kacper nie miał wcześniej rozpoznanej schizofrenii ani innej choroby psychicznej.
Ojciec 29-latka, Sylwester Bucki, opowiadał o dramatycznym stanie syna, którego zobaczył przypiętego pasami do noszy.
„Tato, tato jak boli” – wspominał słowa Kacpra w rozmowie z „Gazetą Wrocławską”.
Lekarz psychiatra nie stwierdził podstaw do hospitalizacji psychiatrycznej i skierował pacjenta z powrotem do Świdnicy. Jak wynika z dokumentacji opisywanej przez lokalne media, u 29-latka występowały poważne zaburzenia metaboliczne, między innymi kwasica i wysoki poziom potasu. Odnotowano również zatrzymania krążenia wymagające resuscytacji.
Kacper trafił ostatecznie na oddział intensywnej terapii. Nie odzyskał przytomności i zmarł 5 września.
Sprawę jako pierwszy nagłośnił portal Świdnica24.pl. Najnowsze ustalenia „Rzeczpospolitej”, opublikowane 30 października, ponownie stawiają pytania o to, czy personel odpowiednio zareagował na pogarszający się stan pacjenta.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.