Droga Polaków do Moskwy rozpoczęła się od jednego z największych zwycięstw polskiego oręża.
4 lipca 1610 roku pod Kłuszynem znacznie mniej liczne wojska hetmana Stanisława Żółkiewskiego rozbiły połączoną armię rosyjsko-szwedzką dowodzoną przez Dymitra Szujskiego.
Siły Rzeczypospolitej liczyły około 6–7 tys. żołnierzy, podczas gdy przeciwnik dysponował armią kilkakrotnie liczniejszą. Trzon wojsk Żółkiewskiego stanowiła husaria, która wielokrotnymi szarżami przełamała szeregi przeciwnika.
Zwycięstwo pod Kłuszynem miało ogromne konsekwencje polityczne. Kolejne miasta i twierdze przechodziły na stronę Żółkiewskiego, a w Moskwie doszło do przewrotu. Car Wasyl IV Szujski został pozbawiony tronu, a władzę przejęła grupa bojarów określana mianem siedmiobojarszczyzny.
Polacy na Kremlu. Królewicz Władysław miał zostać carem
Żółkiewski rozpoczął negocjacje z bojarami. Ich efektem było porozumienie, zgodnie z którym nowym carem miał zostać syn Zygmunta III Wazy – królewicz Władysław.
Warunkiem objęcia moskiewskiego tronu było m.in. przyjęcie przez niego prawosławia i zagwarantowanie praw Cerkwi.
Polskie oddziały weszły do Moskwy we wrześniu 1610 roku. Nie zdobyły miasta w wyniku szturmu – zostały wpuszczone na podstawie porozumienia z bojarami, którzy obawiali się zarówno kolejnego wybuchu buntu w stolicy, jak i sił Dymitra Samozwańca II.
9 października 1610 roku wojska polskie wkroczyły na sam Kreml. Żółkiewski rozmieścił swoje oddziały również w innych częściach Moskwy i nakazał utrzymywanie surowej dyscypliny.
Dowództwo nad pozostającą w Moskwie polską załogą hetman powierzył Aleksandrowi Korwinowi Gosiewskiemu.
Był to moment, w którym Rzeczpospolita znalazła się niezwykle blisko podporządkowania sobie politycznego centrum państwa moskiewskiego.
Królewicz Władysław został uznany przez znaczną część moskiewskich elit za przyszłego cara. W Moskwie rozpoczęto nawet bicie monet z jego imieniem.
Sam Władysław nigdy jednak na Kreml nie przybył i nie został koronowany.
Jedną z głównych przyczyn fiaska projektu była polityka Zygmunta III Wazy. Król nie zaakceptował w pełni warunków wynegocjowanych przez Żółkiewskiego i sam zaczął rozważać objęcie moskiewskiego tronu. Szczególnie trudna do przyjęcia była kwestia przejścia królewicza Władysława na prawosławie.
Żółkiewski zdawał sobie sprawę, że zerwanie porozumienia z bojarami może skończyć się katastrofą. Po opuszczeniu Moskwy próbował jeszcze przekonać króla do zaakceptowania zawartego układu. Bezskutecznie.
Od triumfu do oblężenia Kremla
Sytuacja polskiej załogi szybko zaczęła się pogarszać. W państwie moskiewskim narastał sprzeciw wobec obecności wojsk Rzeczypospolitej.
W 1611 roku wybuchło powstanie przeciwko Polakom. Kolejny ruch oporu zaczął organizować w Niżnym Nowogrodzie kupiec Kuźma Minin, a dowództwo nad formowaną armią powierzono kniaziowi Dymitrowi Pożarskiemu.
Siły rosyjskie ruszyły na Moskwę i rozpoczęły blokadę polskiej załogi.
Sytuacja zamkniętych na Kremlu żołnierzy stawała się coraz bardziej dramatyczna. Brakowało żywności, szerzyły się choroby, a próby dostarczenia skutecznej odsieczy kończyły się niepowodzeniem.
Wojska hetmana Jana Karola Chodkiewicza usiłowały przełamać blokadę Moskwy, jednak nie zdołały trwale uratować garnizonu.
Jesienią 1612 roku wyczerpana i głodująca polska załoga skapitulowała. Tym samym zakończył się niezwykły, trwający ponad dwa lata epizod obecności wojsk Rzeczypospolitej w samym centrum państwa moskiewskiego.
W 1613 roku Sobór Ziemski wybrał na cara Michała Romanowa. Zapoczątkował on dynastię, która rządziła Rosją przez ponad 300 lat – aż do rewolucji 1917 roku.
Rzeczpospolita nie zrezygnowała od razu z moskiewskich ambicji. Królewicz Władysław formalnie nadal posługiwał się tytułem cara, a w latach 1617–1618 podjęto jeszcze jedną wyprawę na Moskwę. Nie doprowadziła ona jednak do zdobycia rosyjskiej stolicy.
Wojna zakończyła się rozejmem w Dywilinie w 1618 roku. Rzeczpospolita uzyskała w jego wyniku ogromne nabytki terytorialne, w tym ziemię smoleńską, czernihowską i siewierską. Państwo polsko-litewskie osiągnęło wówczas największy zasięg terytorialny w swojej historii.
Wydarzenia z lat 1610–1612 pozostały natomiast jednym z najważniejszych elementów rosyjskiej pamięci historycznej.
Wyparcie polskiej załogi z Moskwy stało się podstawą obchodzonego współcześnie w Rosji Dnia Jedności Narodowej. Święto, ustanowione w 2005 roku, obchodzone jest 4 listopada i odwołuje się do wydarzeń z 1612 roku oraz wkroczenia oddziałów Minina i Pożarskiego do Moskwy.
Dla polskiej historii 9 października 1610 roku pozostaje natomiast datą wyjątkową. Niewielka armia Rzeczypospolitej, po zwycięstwie odniesionym nad wielokrotnie liczniejszym przeciwnikiem, dotarła do serca państwa moskiewskiego i przez ponad dwa lata utrzymywała załogę na Kremlu.
Był to szczyt powodzenia kampanii prowadzonej przez jednego z najwybitniejszych polskich dowódców – hetmana Stanisława Żółkiewskiego – i jedna z najbardziej niezwykłych kart w dziejach polskiego oręża.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.