Polska

Atak pod Wyszkowem. Dyrektor szkoły opowiedział o dramacie

„Jak już nawiązałem kontakt, poprosił o pomoc i nawet doszło do tego, że chciał, żeby go przytulić” – relacjonuje Krzysztof Ochmański, dyrektor szkoły w Leszczydole-Nowinach, w której 15-latek dokonał wczoraj przerażającej zbrodni.

2 min czytania
Fot. screenshot: YouTube (wPolsce24)
Fot. screenshot: YouTube (wPolsce24)

W szkole podstawowej w miejscowości Leszczydół-Nowiny pod Wyszkowem doszło wczoraj do przerażającej tragedii. Do placówki wszedł jej 15-letni absolwent, który zaatakował nożem trzy osoby. Niestety, medykom nie udało się uratować życia 37-letniej woźnej, która została zaatakowana w szyję. Do szpitala trafiła też nauczycielka, a powierzchowne rany odniósł dyrektor placówki, który obezwładnił napastnika.

Teraz dyrektor szkoły podzielił się swoją relacją tego wstrząsającego zdarzenia.

- „Zaczęliśmy się szamotać, trzymałem go. Widziałem, że nie jest zbyt silny”

- opowiadał na konferencji prasowej.

Wszystko działo się bardzo szybko.

- „Uznałem, że to może być jakiś uczeń ze szkoły, ale oczywiście nie do końca wiedziałem, co robię. Jak się obróciliśmy w stronę jednej klasy, otworzyły się drzwi, wychyliła się pani nauczycielka, która, odruchowo chwyciła go tak mocno, że szarpnęła swoją stronę i wyrwała go z moich rąk”

- relacjonował Krzysztof Ochmański.

- „W tym czasie dotarło do mnie, że to już chyba nie są żarty, a tym bardziej, że zobaczyłem jak dźga tę nauczycielkę i to był moment, w którym chyba pierwszy raz zobaczyłem, że tam jest jakiś nóż”

- dodał.

Napastnik się poddał

Dyrektor kazał kobiecie uciekać, a sam osłonił się stojącą w pobliżu tablicą, wypychając nią napastnika w koniec korytarza. Wtedy chłopiec zaczął się zachowywać jakby „został odłączony od czegoś”. Zaczął przepraszać. Podkreślał, że „nie chce już tego robić”.

- „Jak zauważyłem, że mogę z nim rozmawiać, no to krzyknąłem: »Ja ci pomogę, ale odłóż noże«. I on w tym czasie jakoś tak posłusznie te noże odłożył. Jeszcze był troszeczkę spanikowany. Kazałem mu usiąść, zdjąć kask. Nie wiem, czy dobrze to pamiętam”

- powiedział pedagog.

- „W tym momencie to on już się chyba poddał. Ja tej pewności nie miałem, dlatego bezpiecznie się tą tablicą zasłaniałem i próbowałem z nim rozmawiać. Jak już nawiązałem kontakt, poprosił mnie o pomoc i doszło do tego, że chciał, żeby go przytulić”

- dodał.

Źródło: Polsatnews.pl, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej