Polityka

Człowiek Tuska w Trybunale. Nawet część koalicji nie kryje zażenowania

Wybór Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego wywołał falę mocno krytycznych komentarzy – nie tylko ze strony opozycji, ale także publicystów i prawników, którzy wcześniej nie ukrywali krytycznego stosunku do PiS. Berek, były minister i jeden z najbliższych współpracowników Donalda Tuska, został wybrany przez Sejm stosunkiem 226 głosów za do 184 przeciw.

2 min czytania
Maciej Berek, Donald Tusk
Maciej Berek, Donald Tusk · fot. Screenshot - YouTube/tvn24

Kontrowersje budzi przede wszystkim jego niedawne, bezpośrednie zaangażowanie w prace rządu. Sam Donald Tusk, żegnając Berka z gabinetem, nazywał go swoją „prawą ręką”. Krytycy pytają więc, jak taki polityczny życiorys ma się do deklarowanego przez obóz rządzący postulatu odpolitycznienia Trybunału Konstytucyjnego.

„Pogwałcenie reguł i przyzwoitości”

Wyjątkowo ostro wybór Berka skomentował publicysta „Do Rzeczy” Łukasz Warzecha.

– Pan Berek w TK to oczywiście pogwałcenie reguł i przyzwoitości, również zdaje się zasad formalnych. Problem w tym, że dzisiaj PiS krytykuje to, co samo robiło od grudnia 2015 r. A KO stwierdza oficjalnie ustami swojego lidera, że niczego naprawiać nie będzie, bo ma być chamsko i skutecznie, a nie porządnie i etycznie. I tak zabawa trwa, a TK nie działa – napisał.

Krytycznie zareagował także prof. Marcin Matczak, który zwrócił uwagę na polityczny charakter tej nominacji.

– Błąd, jakim jest wybór Berka, polega na dwóch rzeczach – po pierwsze, jest to sygnał, że Koalicja odeszła od zasady apolityczności TK. Berek był osobą odpowiedzialną w rządzie za wdrażanie jego polityki – stąd łatwy argument, że ma być zaufanym człowiekiem Tuska w sądzie konstytucyjnym, gdzie żaden polityk nie powinien mieć swoich ludzi – stwierdził.

Matczak wskazał również na konsekwencje polityczne decyzji Sejmu.

– Po drugie, ten wybór daje Nawrockiemu polityczny powód, żeby odmówić ślubowania – dodał.

Przeciwko kandydaturze Berka zagłosowała także Klaudia Jachira. Posłanka tłumaczyła swoją decyzję właśnie zbyt świeżym związkiem kandydata z rządem.

– Wszedł do rządu i był ministrem nadzorującym jego prace, był przy samym Premierze – przyznacie, że to trochę wysoko. Bo 4-letnia karencja od pełnienia jakiejkolwiek funkcji politycznej to pewne minimum, którego powinniśmy się trzymać – napisała na X.

Krytyki nie szczędził również Krzysztof Bosak.

– Przywrócenie ładu w wymiarze sprawiedliwości w Polsce wymaga znaczącego osłabienia wpływów politycznych KO i PiS. Bez tego nie będzie woli ani większości potrzebnej do resetu i trwałego zakończenia sporów ustrojowych – ocenił lider Konfederacji.

Wybór Berka pokazuje więc, że spór o Trybunał Konstytucyjny nie tylko nie wygasa, ale za sprawą samego Donalda Tuska może wejść w kolejną ostrą fazę. Rządzący, którzy przez lata krytykowali polityczne nominacje do TK, sami stają dziś wobec zarzutu stosowania podobnych standardów.

Źródło: mp/DoRzeczy.pl, X, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej