Rozmowa w Radiu Zet szybko pokazała jednak, że konstytucyjne innowacje to dopiero początek. Czarzasty pouczał prezydenta, rozważał „środki ekstraordynaryjne”, domagał się od głowy państwa „rozumu”, a kiedy prowadzący zadał pytanie, które najwyraźniej nie spodobało się marszałkowi, ten wypalił: „Ale na Boga. Niech pan nie klęczy przed prezydentem”. Jeśli miała to być demonstracja państwowej powagi i parlamentarnej dyplomacji, wyszło raczej coś pomiędzy połajanką na partyjnym zebraniu a bon motem, który uciekł zanim zdążył przejść kontrolę jakości.
Doktryna Czarzastego: skoro nie zabronili, to można
Jednym z tematów rozmowy był wybór Macieja Berka przez Sejm na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Czarzasty przekonywał, że prezydent powinien wykonywać swoje obowiązki, a w przeciwnym razie możliwe będzie sięgnięcie po rozwiązania „ekstraordynaryjne”.
„Pan prezydent musi wypełniać swoje obowiązki. Jak będzie wypełniał swoje obowiązki, to nie będzie potrzeby stosowania środków ekstraordynaryjnych”
– mówił marszałek Sejmu.
Rymanowski zapytał więc, czy takim konstytucyjnym „środkiem ekstraordynaryjnym” miałoby być odebranie ślubowania w Sali Kolumnowej bez udziału prezydenta.
„Tak uważam”
– odpowiedział Czarzasty.
Kiedy dziennikarz zapytał, gdzie w Konstytucji zapisano możliwość zastosowania takiego rozwiązania, otrzymał odpowiedź:
„A gdzie jest zapisane, że tak nie można?”.
Trudno o bardziej efektowną próbę postawienia prawa konstytucyjnego na głowie. W państwie prawa organy władzy publicznej działają przecież na podstawie i w granicach prawa, a nie według zasady: „pokażcie mi przepis, który mi tego zakazuje”. Gdyby podobna metoda interpretacji przepisów przyjęła się szerzej, podręczniki prawa konstytucyjnego można byłoby zastąpić znacznie cieńszą broszurą zatytułowaną: „A dlaczego nie?”
Wierzący Czarzasty?
Jeszcze ciekawiej zrobiło się, gdy rozmowa zeszła na bezpieczeństwo państwa i odnalezionego w rejonie Rusinowa koło Jarosławca drona. Rymanowski zapytał o informacje dotyczące tajnego raportu CIA i ewentualną potrzebę rozmowy z parlamentarzystami.
Czarzasty stwierdził, że najpierw powinna zebrać się Rada Bezpieczeństwa Narodowego, po czym skrytykował prezydenta za brak aktywności.
Gdy Rymanowski zapytał, czy prezydent powinien zwoływać RBN za każdym razem, kiedy do Polski wleci dron, marszałek odpowiedział:
„Ale na Boga. Niech pan nie klęczy przed prezydentem”.
Dziennikarz odpowiedział spokojnie:
„Nie klęczę ani przed prezydentem, ani przed panem”.
I w zasadzie na tym można byłoby zakończyć krótką lekcję profesjonalizmu w debacie publicznej. Pytanie dziennikarza nie jest bowiem aktem hołdu wobec głowy państwa, podobnie jak pytanie skierowane do marszałka Sejmu nie oznacza uznania jego politycznej nieomylności.
Czarzasty poszedł jednak jeszcze dalej. Zarzucił prezydentowi Karolowi Nawrockiemu między innymi blokowanie pieniędzy dla wojska i problemy w relacjach z Ukrainą, po czym stwierdził:
„Jeżeli ktoś tego nie rozumie, to niech abdykuje z funkcji prezydenta”.
Kiedy Rymanowski przypomniał marszałkowi, że Nawrocki cieszy się bardzo wysokim zaufaniem społecznym i zapytał, czy rzeczywiście żąda od niego abdykacji, Czarzasty wyjaśnił:
„Nie, ja żądam od prezydenta rozumu, bez względu na to, kto jakie ma notowania”.
Dyplomacja w wydaniu marszałka Sejmu okazuje się więc wyjątkowo nieskomplikowana: dziennikarz ma nie „klęczeć”, prezydent ma mieć „rozum”, a jeśli zdaniem Czarzastego go nie używa – może „abdykować”. Do kompletu pozostaje już tylko poinformować zagranicznych partnerów, że polska polityka konstytucyjna również została uproszczona: jeśli czegoś nie zapisano jako zakazanego, najwyraźniej można spróbować.
Problem polega na tym, że Włodzimierz Czarzasty nie jest komentatorem internetowym ani uczestnikiem politycznej pyskówki. Jest marszałkiem Sejmu i drugą osobą w państwie. Od polityka piastującego taką funkcję można by więc oczekiwać nie tylko znajomości ciężaru własnych słów, ale również elementarnej świadomości, że Konstytucja to nie zbiór sugestii, a rozmowa z dziennikarzem nie jest konkursem na najbardziej protekcjonalną ripostę.
No ale… przecież to człowiek z koalicji Donalda Tuska. Być może „poziomem” chce dorównać do niektórych ministów…
Zenon Witkowski
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.