Uwaga

Brzoska gromadzi dowody na Metę. „Skala zjawiska jest porażająca”

Rafał Brzoska zaostrza konflikt z właścicielem Facebooka i Instagrama. Prezes InPostu zapowiada przekazanie Komisji Europejskiej obszernego materiału dokumentującego oszukańcze reklamy publikowane na platformach Mety. – „Skala zjawiska jest porażająca” – alarmuje przedsiębiorca w rozmowie z „Rzeczpospolitą”.

2 min czytania
Rafał Brzoska
Rafał Brzoska · fot. Screenshot - YouTube (Quest Means Business)

Pod koniec sierpnia Brzoska wraz z twórcami polskiego modelu AI Bielik uruchomił ScamWatch, który automatycznie wykrywa i archiwizuje podejrzane reklamy. Pierwsze dane mają wskazywać, że udział scamu w polskiej przestrzeni reklamowej Mety jest znacznie większy niż dotychczas szacowano. W okresach największego nasilenia oszustw Brzoska szacował przychody Mety z takich reklam w Polsce nawet na 20 mln zł dziennie.

„Mamy twarde dowody”

Brzoska nie kryje, że celem akcji jest już nie tylko nagłaśnianie problemu, lecz zgromadzenie materiału mogącego posłużyć w postępowaniu przeciwko amerykańskiemu koncernowi.

– „Mamy dowody na to, że działają niezgodnie z regulacjami” – powiedział prezes InPostu.

Według niego przygotowywane jest całe repozytorium dokumentujące sposób funkcjonowania nielegalnych reklam. Jeśli postępowanie na szczeblu UE formalnie ruszy, zebrane materiały mają zostać przedstawione unijnym instytucjom. Brzoska twierdzi, że koncernowi może grozić kara liczona jako część jego globalnych obrotów.

Skala materiałów odnajdywanych przez ScamWatch robi wrażenie. Brzoska wymienia wśród nich fałszywe inwestycje, wyłudzenia związane z kryptowalutami, pseudomedyczne produkty czy skrajnie szkodliwe treści. Jednocześnie bardzo ostro ocenia zapowiedzi Mety dotyczące skuteczniejszej weryfikacji reklamodawców.

– „Przecież to jest zwykła ściema” – stwierdził, przypominając wcześniejsze obietnice koncernu dotyczące walki z deepfake'ami.

Spór przestał już być prywatną wojną Brzoski z gigantem technologicznym. Minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski zwrócił się wcześniej do Komisji Europejskiej o nałożenie na Metę kary w wysokości 250 mln euro, wskazując na problem oszukańczych reklam na Facebooku i Instagramie.

Jeżeli dowody zgromadzone przez ScamWatch potwierdzą skalę procederu, Meta może stanąć przed znacznie poważniejszym problemem niż kolejny kryzys wizerunkowy. Tym razem chodzi o pytanie, czy platforma, która zarabia na emisji reklam, może jednocześnie uchylać się od odpowiedzialności za to, co za pieniądze pokazuje milionom użytkowników.

Źródło: mp/rp.pl, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej