Polska

Była liderka protestów na Osiedlu Maltańskim przerywa milczenie. „To nie jest głos mieszkańców”

Jedna z liderek tzw. obrońców Osiedla Maltańskiego zawarła porozumienie ze stroną kościelną i zdecydowała się przeprowadzić. Kobieta przyznaje, że zajmowała teren bezpodstawnie i wskazuje, iż protestujący mieszkańcy są inspirowani przez zewnętrzne organizacje, którym zależy na medialnym rozgłosie.

2 min czytania
Fot. screenshot: YouTube (Odpowiedzialny Poznań)
Fot. screenshot: YouTube (Odpowiedzialny Poznań)

Osiedle Maltańskie w Poznaniu to grunty od wieków należące do Kościoła, które po wojnie przejęli komuniści, tworząc na nich Pracownicze Ogródki Działkowe „Wolność”. W rzeczywistości wielu użytkowników po prostu na działkach zamieszkało, stawiając na nich prowizoryczne domy. Po upadku komunizmu Kościół odzyskał własność, ale miejsce to nie zmieniło swojego charakteru. Dopiero w 2004 roku Rada Miasta Poznania uchwaliła zmianę planu zagospodarowania przestrzennego, by przekształcić ten teren w osiedle mieszkalne. Przez kolejne lata jednak osiedle pozostawało zbiorem prowizorycznych domów, budowanych bez zezwoleń i niespełniających wymogów sanitarnych czy przeciwpożarowych. Ostatecznie Kościół sprzedał w styczniu teren spółce JHM Development, która zgodnie z planem zagospodarowania ma wybudować na nim około 2 tys. lokali mieszkalnych. Dotychczasowym dzierżawcom zaoferowano pomoc. Zdecydowana większość z nich opuściła zajmowane parcele na drodze porozumienia. Część jednak opuścić działek nie chce. Ostatecznie doszło do pierwszych eksmisji, które wywołały ogromne zainteresowanie medialne za sprawą oporu stawianego przez niechcących się wyprowadzić mieszkańców, wspieranych przez anarchistycznych działaczy. 

Była liderka protestów: Mieszkańcy są sterowani z zewnątrz 

Kilka dni temu jedna z liderek tzw. ruchu obrony Osiedla Maltańskiego Iwona Chrzanowska poinformowała, że zdecydowała się przeprowadzić. 

- „W maju podjęłam decyzję, że zaprzestaję walki, że prowadzi to donikąd”

- oświadczyła na konferencji prasowej.

Kobieta podjęła rozmowy z poznańską kurią. W ich efekcie umorzono jej dług w wysokości ponad 20 tys. zł za bezpodstawne korzystanie z gruntu oraz zwrócono środki za nasadzenia. Przy pomocy strony kościelnej kobiecie udało się przeprowadzić do domu pod Poznaniem.

Dlaczego wcześniej protestowała?

- „Mieszkało mi się dobrze. Bałam się zmiany status quo”

- przyznała. 

- „Wydawało mi się, że żyję normalnie, ale z dzisiejszej perspektywy widzę, że nie było to normalne życie”

- dodała.

Podkreśliła, że „dzięki zmianie rozpoczęła normalne życie”.

Kobieta podzieliła się też przekonaniem co do inspirowania protestu mieszkańców z zewnątrz.

- „To nie jest głos mieszkańców. Liderzy działkowi dokładnie wykonują polecenia organizacji wspierających”

- powiedziała.

Źródło: KAI, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej