Bóg przygotowuje potężne uderzenie, jakiego jeszcze nie było! Oto orędzie z La Salette - zdjęcie
03.09.20, 07:30Fot. via Pixabay

Bóg przygotowuje potężne uderzenie, jakiego jeszcze nie było! Oto orędzie z La Salette

48

Było to dnia 19 września 1846 roku, w sobotę, w dzień poprzedzający Święto Siedmiu Boleści Maryi. Słoneczny ranek zagościł w kotlinie La Salette. Dwoje pastuszków, Maksymin i Melania, wypędzają swoje stado zygzakowatą drogą po zboczu Planeau pod górę, na pastwisko w granicach gminy La Salette. Nie domyślają się, że prowadzi ich tajemnicza dłoń. Piotr Selme, gospodarz, u którego w tym tygodniu Maksymin jest na służbie, przez całe przedpołudnie kosi trawę w pobliżu dzieci pasących stada.

Około południa słychać z wioski La Salette głos dzwonu na Anioł Pański.  Dzieci spędzają zwierzęta razem i prowadzą je w inne miejsce płaskowyżu. Najpierw poją krowy w potoku Sezia, w tzw. zbiorniku dla bydła i pędzą je na łagodne zbocze góry Gargas. Same zaś siadają w dole, na lewym zboczu Sezii, obok źródła dla zwierząt i spożywają przyniesiony ze sobą  czarny chleb z serem. Piją do tego świeżą źródlaną wodę, a wierny towarzysz Maksymina – pies Lulu, również dostaje swoją porcję jedzenia.

Inni pasterze, pasący niedaleko Maksymina i Melanii, też przyprowadzili swoje bydło do źródła, aby je napoić i aby również się posilić. Maksymin i Melania zostają w końcu sami. Siadają wygodnie po prawej stronie strumienia, obok małej studni, która w lecie zawsze wysychała. Ponieważ bawiły się przez całe przedpołudnie i już od samego świtu były na nogach, są zmęczone. Słońce praży na odsłoniętych stokach – i dzieci, wbrew swoim zwyczajom, zasypiają.

Po półtorej godzinie Melania nagle się budzi. Pierwsza jej myśl dotyczy krów. Zrywa się na równe nogi i rozgląda się wokoło, wypatrując zwierząt. Nie może ich jednak zobaczyć z niecki, w której się znajduje. Wówczas przestraszona woła: Maksyminie, chodź, nie ma naszych krów! Na wpół śpiący jeszcze chłopiec mówi do swej towarzyszki: Co się stało? Co tak krzyczysz? Melania znów powtarza: Krowy zniknęły! Dzieci zrywają się szybko z miejsca i pędzone strachem biegną pod górę, na małe wzniesienie. Spostrzegają, że krowy pasą się na przeciwległym zboczu góry Gargas.

Z westchnieniem ulgi Melania chce zawrócić z powrotem do niecki, ale w połowie drogi staje jak wryta, ogarnięta ponownie strachem. Najpierw nie może wydobyć z siebie żadnego słowa. Później woła słabym głosem: Memin, spójrz na tę wielką jasność tam w dole! Gdzie, gdzie? – odpowiada chłopiec i doskakuje do dziewczynki. Nad kamieniem, na którym spali niedawno, unosi się tajemnicza, wielka ognista kula To wyglądało jak słońce, które spadło na ziemię – powiedzą dzieci później – ale o wiele piękniejsze i jaśniejsze niż słońce. Światło staje się coraz większe i im bardziej się powiększa, tym intensywniej świeci. Co to może być? – jak błyskawica przez głowę dziewczynki przelatuje myśl: to może być Zły, którym grozili jej niekiedy ludzie majstra, gdy była niegrzeczna. Ach, Boże kochany – wzdycha i wypuszcza z ręki pasterski kij. Maksymin jest również wystraszony. Podobnie jak Melania wypuszcza kij, ale natychmiast go podnosi i mówi: Trzymaj swój kij, ja trzymam swój, a jeżeli to coś nam zrobi, już ja je zdzielę. W tym momencie jasność zaczyna robić się nagle przeźroczysta. W roziskrzonym świetle ukazują się dwie ręce, w rękach zaś ukryta twarz. Coraz wyraźniej zarysowuje się kształt postaci. Zdaje się siedzieć, pochylona z głową do przodu, jak kobieta, którą przygniata ciężkie brzemię lub wielkie cierpienie. Następnie świetlista kula zaczyna się rozjaśniać ku górze, a dziwna osoba wstaje, odejmuje ręce od twarzy, chowa je w szerokich rękawach sukni, zbliża się do pastuszków i uspokaja ich słowami pełnymi dobroci. Zwraca się do dzieci, które wciąż jeszcze stoją nieruchomo, nie spuszczając z Niej oczu. I teraz słyszą głos:"Zbliżcie się moje dzieci, nie bójcie się! Jestem tutaj, aby przekazać wam ważne Orędzie".

Głos nieznajomej Pani brzmi serdecznie i łagodnie jak muzyka. Wszelki strach gdzieś pierzchnął, a dzieci zbiegają zboczem w dół, do tajemniczej postaci. Pani pełna majestatu podchodzi bliżej, a potem stają tak blisko siebie, że nikt nie mógłby przejść między nimi. Przed nimi stoi Pani pełna dostojeństwa, ale i matczynej troski. Jest tak piękna, iż od tej pory dzieci mają dla Niej tylko jedno imię – "la belle Dame" – Piękna Pani. Ma na sobie złocistą szatę, na której promienieją niezliczone gwiazdy. Korona z róż otacza Jej głowę. W każdej róży lśni świetlisty diament, a całość wygląda jak lśniący diadem królowej. Na długą, białą szatę ma zaś założony złocistożółty fartuch. Na Jej nogach – skromne białe buty, obsypane jednak perłami, a Jej stopy przyozdabia mała girlanda z róż we wszystkich kolorach. Trzeci wieniec z róż okala Jej niebieską chustę na ramionach, na których dźwiga ciężki, złoty łańcuch. Na małym łańcuszku wokół szyi wisi krzyż z młotkiem i obcęgami po bokach. A Chrystusa na krzyżu widzą dzieci, jak gdyby był żywy. Promienieje z Niego całe światło, w którym zanurzona jest Zjawiona. Szlachetna, owalna twarz Pięknej Pani jest pełna wdzięku, którego żaden artysta nie jest w stanie oddać. Promieniuje najjaśniejszym blaskiem. Oczy zaś pełne są nieskończonego bólu, Pani płacze bez przerwy gorzkimi łzami. Jednakże łzy te płyną jedynie do wysokości krzyża na piersi i zamieniają się tam w promienisty wieniec świetlistych pereł. Całe zjawisko jest przeźroczyste i unosi się odrobinę nad ziemią. Wszystko błyszczy i migocze, iskrzy się i promienieje.  Dzieci stoją zdumione i zapominają o wszystkim wokół siebie.

Zjawiona obejmuje dzieci spojrzeniem pełnym matczynej miłości. Potem zaczyna mówić: "Jeżeli mój lud nie zechce się poddać, będę zmuszona puścić ramię Mojego Syna. Jest ono tak ciężkie i tak przygniatające, że już dłużej nie będę mogła go podtrzymywać.

Od jak dawna już cierpię z waszego powodu! Chcąc, aby Mój Syn was nie opuścił, jestem zmuszona nieustannie wstawiać się za wami. Ale wy sobie nic z tego nie robicie.

Choćbyście wiele się modlili i czynili, nigdy nie zdołacie wynagrodzić mi trudu, którego się dla was podjęłam.
Dałam wam sześć dni do pracy, siódmy zastrzegłam sobie, i nie chcą mi go przyznać. To właśnie czyni ramię Mego Syna tak ciężkim. Woźnice przeklinają, wymawiając Imię Mojego Syna. Te dwie rzeczy czynią ramię Mego Syna tak ciężkim.
Jeżeli zbiory się psują, to tylko z waszej winy. Pokazałam wam to zeszłego roku na ziemniakach, ale nic sobie z tego nie robiliście; przeciwnie, znajdując zepsute ziemniaki, przeklinaliście, wymawiając Imię Mojego Syna. Będą się one psuły nadal, a tego roku na Boże Narodzenie nie będzie ich wcale."


Tu Zjawiona przerywa nagle. Podczas gdy mówi o ziemniakach, Melania odwraca się do Maksymina, jak gdyby chciała go zapytać, co Piękna Pani chce przez to powiedzieć. Melania rozumie tylko niektóre słowa francuskie, m.in. również pomme jako jabłko. "Ach, nie rozumiecie, dzieci! Powiem wam to inaczej." Powtarza im w miejscowej gwarze to, co już powiedziała o zbiorach i kontynuuje w dialekcie: "Jeżeli macie zboże nie trzeba go zasiewać, bo wszystko, co posiejecie, zjedzą zwierzęta. A jeżeli coś wyrośnie, obróci się w proch przy młóceniu. Nastanie wielki głód, lecz zanim to nastąpi, dzieci poniżej lat siedmiu będą dostawały dreszczy i będą umierać na rękach trzymających je osób. Inni będą cierpieć z powodu głodu. Orzechy się zepsują, a winogrona zgniją."

Zjawiona znowu przerwała. Każdemu z dwojga dzieci powierzona zostaje tajemnica w taki sposób, że żadne nie słyszy, co Pani mówi drugiemu. Później Pani kontynuuje: "Jeżeli się nawrócą, kamienie i skały zamienią się w sterty zboża, a ziemniaki same się zasadzą. A teraz Zjawiona stawia im pytanie: Czy dobrze się modlicie, moje dzieci? Obydwoje odpowiadają zupełnie szczerze: Niespecjalnie, proszę Pani. Na to następuje matczyne napomnienie: Ach dzieci, trzeba się dobrze modlić, rano i wieczorem. Jeżeli nie macie czasu, odmawiajcie przynajmniej Ojcze nasz i Zdrowaś Maryjo, a jeżeli będziecie mogły, módlcie się więcej. Latem na Mszę Świętą chodzi zaledwie kilka starszych niewiast. Inni pracują w niedziele przez całe lato, a w zimie, gdy nie wiedzą, czym się zająć, idą na Mszę świętą jedynie po to, by sobie drwić z religii. W czasie Wielkiego Postu chodzą do rzeźni jak psy! Piękna Pani stawia dzieciom jeszcze jedno pytanie: Moje dzieci, czy nie widziałyście nigdy zepsutego zboża?"

Maksymin, nie zastanawiając się długo odpowiada w imieniu ich obojga: "Nie, proszę Pani, nigdy nie widzieliśmy".
Wtedy Pani zwraca się do chłopca: "Lecz ty Maksyminie, musiałeś je widzieć. Nie przypominasz sobie, jak kiedyś szedłeś z ojcem z Coin do Corps? Tam wstąpiliście do zagrody. Gospodarz powiedział: „Chodźcie zobaczyć, jak moje zboże się psuje”. Poszliście razem.

Twój ojciec wziął dwa lub trzy kłosy w dłonie, pokruszył je i wszystko obróciło się w proch. W drodze powrotnej do domu ojciec dał ci kawałek chleba ze słowami: „Weź to, kto wie, czy na Boże Narodzenie będziemy mieli jeszcze cokolwiek, jeżeli zboże będzie się dalej tak psuło”. – "Tak, zgadza się, proszę Pani!" – woła ożywiony Maksymin – "teraz sobie przypominam. Nie pomyślałem o tym".

Wtedy Piękna Pani daje im taki nakaz: "A więc, moje dzieci, ogłoście to całemu mojemu ludowi!" 
Potem oddala się od pastuszków, przechodzi strumień Sezia i unosi się w górę drogą w kształcie litery S. Przy tym powtarza swoją prośbę, tym razem już nie w dialekcie, spoglądając w stronę Rzymu: "A więc, moje dzieci, przekażcie to dobrze całemu mojemu ludowi!" 
 
Przybywszy na szczyt wzniesienia Pani unosi się na około półtora metra nad ziemię. Jeszcze raz ogarnia swoim matczynym spojrzeniem dzieci i całą ziemię. Przestaje płakać i wydaje się jeszcze piękniejsza niż przedtem. Jednak głęboki smutek pozostaje na Jej obliczu. Pastuszkowie patrzą teraz ze zdziwieniem, jak postać zaczyna rozpływać się w blasku, który Ją opromienia. Najpierw znika głowa, później ramiona, a w końcu całe ciało. Tylko kilka róż, którymi były przyozdobione Jej stopy, unosi się jeszcze przez chwilę w powietrzu. Maksymin podskakuje do góry i chce je chwycić, jednak wtedy znikają również i one, i wszystko się kończy.

Dzieci stoją pogrążone w zadumie. Melania pierwsza odzyskuje mowę: Musiała to być jakaś wielka Święta! A Maksymin dodaje: O gdybyśmy wiedzieli, że to była wielka Święta, poprosilibyśmy Ją, aby nas zabrała ze sobą do nieba! A Melania z żalem wzdycha: Ach, gdyby tak jeszcze tu była! Potem dodaje: Chyba nie chciała, abyśmy zobaczyli, dokąd pójdzie.

Dzieciom zostaje wspomnienie – wspomnienie, które jest obecne w ich sercach i nigdy nie wygaśnie – a także polecenie Pięknej Pani, by przekazały dalej Jej Orędzie.

Wiadomość o Objawieniu i cudownym źródle rozchodziła się niezwykle szybko. W pierwszą rocznicę Objawienia, dnia 19 września 1847 roku, frekwencja przypominała wędrówkę ludów. Już dzień wcześniej wszystkie ulice i drogi pełne były ludzi. Kościoły w okolicznych wioskach były oblegane przez tych, którzy chcieli przystąpić do sakramentów świętych – znak, że to nie tylko ciekawość wiodła te tłumy ludzi do La Salette.

Do badania i oceny objawienia Maryjnego uprawniony jest biskup diecezji, w której się ono zdarzyło. Biskup wypowiada się w tym wypadku jako oficjalny reprezentant całego Kościoła przy czym zobowiązuje się do wnikliwego przeanalizowania faktów i potwierdza naturalną pewność idącą w parze 

z tymi udowodnionymi faktami.
La Salette należy do diecezji Grenoble. Dlatego też Objawienie z La Salette zostało poddane badaniu przez ówczesnego biskupa Grenoble Philiberta de Bruillard. Gdy usłyszał o cudownym wydarzeniu w La Salette – po raz pierwszy dnia 5 października 1846 roku, a więc 14 dni po Objawieniu, od proboszcza Melin z Corps – powołał dwie komisje, składające się z kanoników katedralnych i profesorów seminarium duchownego. Miały one zbadać i sprawdzić szczegółowo Objawienie. On sam tym badaniom przewodniczył. Wysłał wszystkie dokumenty i wyniki badań do Rzymu i otrzymał za swoje surowe i mądre badanie wyraźną pochwałę.

W wyniku tego dnia 19 września 1851 roku mógł obwieścić światu:

"Objawienie się Najświętszej Maryi Panny dwojgu pastuszkom na jednej z gór należących do łańcucha Alp, położonej w parafii La Salette, dnia 19 września 1846 roku, posiada w sobie wszystkie cechy prawdziwości i  wierni mają uzasadnione podstawy uznać je za niewątpliwe i pewne".

Za decydujące uznał następujące problemy:
1. Wydarzenia z La Salette, ani jego okoliczności, ani jego celu ściśle religijnego nie da się wytłumaczyć innymi przyczynami, jak tylko przez Bożą interwencję.
2. Cudowne następstwa wydarzenia są świadectwem samego Boga sprawiającego cuda, a takie świadectwo przewyższa świadectwa ludzi czy też ich zastrzeżenia.
3. Tym dwom motywom, rozważanym osobno i razem, należy podporządkować całe zagadnienie. Obalają one wszystkie, doskonale nam zresztą znane, zarzuty i wątpliwości związane z La Salette.
4. Zważywszy wreszcie, że poddanie się przestrogom z nieba może nas uchronić przed nowymi karami, które nam zagrażają, stwierdzamy, że dalsze wahanie się i upór może nas tylko narazić na zło, którego nie można by naprawić.

Rok później, w maju 1852 roku, biskup Philibert de Bruillard osobiście położył kamień węgielny pod sanktuarium, którego budowa w trudnych do przebycia górach do dzisiaj jest świadectwem wielkiej ofiarności ludzi owego czasu. W celu rozpowszechniania ważnego Orędzia z La Salette powołał do istnienia Zgromadzenie Księży – Misjonarzy Matki Bożej z La Salette. Założenie nowego zgromadzenia biskup de Bruillard uważał za ukoronowanie dzieła swojego życia. Jego ostatnią wolą było, aby jego serce zostało złożone na Świętej Górze w sanktuarium Pięknej Pani.

Za: http://saletyni.pl/la-salette/objawienie

Komentarze (48):

medo2020.09.3 21:54
bo Bóg może być zły...skoro Jezus miał wolną wolę a Trójca to jeden Bóg...to każdy z Nich może stać się zły
Jan2020.09.4 6:47
Lecz się....albo milcz...
Anonim2020.09.3 17:27
Hahaha Bóg szykuje uderzenie Hahaha zacznie od ostrzału artyleryjskiego czy nalotu dywanowego na zepsuty zachód? A może od razu walnie armagedon?
Zarabiaj Nawet 200$ dziennie2020.09.3 17:00
Praca Zdalna dla Każdego - Nowy biznes 0nline, Zarobki ponad 20.000zł miesięcznie, hit roku 2020, wysokie i stałe dochody, praca zdalna wystarczy smartfon lub laptop, teraz każdy może tak zarabiać, obecnie można zapisać się bezpłatnie i nauczyć inwestowania na stronie: https://bit.ly/32WUoNk Od razu po zapisaniu otrzymasz system do zarabiania, który pozwoli Ci jeszcze dziś zarobić pierwsze pieniądze!
Jarek2020.09.3 16:37
Wielkie trzęsienie ziemi, które miało miejsce w Lizbonie w 1755 roku. O dziwo zginęły wszystkie osoby, które schroniły się w kościołach i klasztorach, a ocalała znaczna ilość ludzi przebywająca w tym czasie w domach publicznych. Jak to wyjaśnić?
ASTOM2020.09.4 1:49
To może pierwszy spróbujesz
Jan2020.09.4 6:52
Wyjaśnienie proste..Bóg miłosierny dał im szansę na poprawę... a ci co zginęli widocznie byli dobrymi ludźmi i zabrał ich do siebie...Nie ma co kpić ..każdy jest śmiertelny, wcześniej czy później ...staniesz w obliczu śmierci..A co jeśli istnieje życie pozagrobowe i trzeba rozliczyć się z tego co tu robiłeś...głuptasku..?
Darek2020.09.4 9:24
To najważniejsze wydarzenie ostatniego półtora tysiąca lat, nazywane śmiercią Boga. Jedni uznali na tej podstawie, że Bóg umarł, inni że nigdy nie istniał, ostatecznie skoro nie ma Boga to nie ma też totalitarnej władzy monarchii ani niewolnictwa, bo władza pochodzi nie od Boga, którego nie ma a od ludu. Rok 1755 wywołało zburzenie starego świata opartego na hierarchii władzy i życiu w kulcie śmierci, w oczekiwaniu na prawdziwe życie dopiero po śmierci właśnie. Najpierw rewolucja francuska - krwawe rozprawienie się z uzurpatorami i przywrócenie właściwego stanu rzeczy jak na swoje czasy i rzeczywistość nie aż tak brutalne jak to wygląda z dzisiejszej perspektywy, ale na pewno nie był to przewrót pokojowy. Potem zniesienie niewolnictwa, demokratyzacja świata, nowa filozofia i poszukiwanie nowego sensu życia i świata. Powstanie państw narodowych, czyli pierwszy raz suwerennych z narodem jako suwerenem. Tak wielkie zmiany w strukturze i funkcjonowaniu całego świata to niestety też efekty uboczne bardzo dotkliwe - z jednej strony upadające reżimy zwiększały swoją opresyjność, z drugiej szukając nowego umocowania dla swej władzy stawały się coraz brutalniejsze i tworzyły nowy kult - nowego Boga - człowieka. Tak na gruncie nietzscheanizmu zmieszanego raz to z dawnym chrześcijaństwem raz z anty-chrześcijańskim reakcjonizmem powstały systemy nie mniej zbrodnicze co poprzedni: faszyzm, nazizm i komunizm, potem stopniowe uspokojenie i refleksja nad tym do czego doprowadziliśmy - pierwszy raz możliwa, bo to nie można już się tłumaczyć wolą Boga i jego planem. Niestety "naprawianie" trwa do dzisiaj i raz przeholowujemy w jedną raz w drugą stronę. Bycie wolnym ma niestety swoją cenę, jednak wszytko jest lepsze niż życie niewolnika.
ebz2020.09.3 14:57
Widzę , że hejterka , która się podaje za "ebz " nie obawia się tego , że oddaję sprawę do Prokuratury ? Frondę za brak zabezpieczeń też nie . Poczekamy .
Zenek2020.09.3 14:28
„Bóg przygotowuje potężne uderzenie”. Pomieszanie z poplątaniem. Wczoraj Fronda piała, że to Łukaszenka przygotowuje potężne uderzenie. Jakaś zmiana planów?
Art2020.09.3 13:58
Przechodzicie samych siebie :-)))) Jesli istnieje wasz Bog to musi ryczec ze smiechu na bankiecie u Zeusa.
Jan2020.09.4 6:54
Żal mi takich jak ty ignorantów...
Art2020.09.4 12:48
Zupelnie niepotrzebnie. I pomylily Ci sie epitety. Ignorant, to czlowiek o niklej wiedzy. Przypominam, ze to Ty wierzysz w starca w chmurach.
Anonim2020.09.3 13:28
A gdzie to Bóg swoje wojska gromadzi, chyba w Polsce. Hahahahaha
ebz2020.09.3 13:01
La Putanica . Już pierdzi , już ją kürwe słychać . Jak by tak się nie drapać po wargach sromowych , to już od wielu lat są widoczne symptomy syfa i trypla , po krasnoarmiejcach . Ale na leczenie , jest już za późno , pisda jest stara , bezużyteczna. Spróbować można transplant ,np . ze świni. Dlaczego nie ? No już idę , muszę wycierać düpy Polskim Panom .
du rak2020.09.3 18:04
Lecz sie trutniu bo widac ze masz problem z glowa.
rebeliant2020.09.3 12:47
"Woźnice przeklinają, wymawiając Imię Mojego Syna" - i co z tego wynikło ? A no pewnie to, że woźnicom się dostało ale nie uciskającym ich nierobom.
rebeliant2020.09.3 12:38
Przestańcie robić z Boga rozgniewanego bożka. Przypomnę wam, że Bóg oddał siebie na krzyżu. Gromów i ognia doszukujcie się u Zeusa, Posejdona i innych diabłów z ich ludzkimi sługusami włącznie. Nie straszcie ludzi Bogiem, bo On już dawno pokazał kto jest Bóg - że nie jest nim pogański słup, wokół którego ze strachem i lękiem trzeba tańcować w zadany rytm i ofiary mu składać. Cel jest jeden - odtruć człowieka z ulegnięcia pokusy w Edenie i doprowadzenie człowieka do bycia Człowiekiem takim jakim Bóg go wykrzesał.
Czy to już piątek, piąteczek, piątunio?2020.09.3 11:21
j.w.
ebz2020.09.3 10:09
La Salette . Cisza taka , że aż ją słychać . Jak tak się zastanowić , to już od wielu lat są widoczne symptomy nadchodzącej nawałnicy . Ale na naprawę , którą sugeruje autor artykułu jest już za późno . Spróbować zawsze można . Dlaczego nie ?
Nazywam się Lech Keller-Krawczyk2020.09.3 10:03
i jestem samotnym parchem. Żyje w syfie, göwna jadam, muchy mnie obsiadły, ale mam nadzieję, że zanim zdechnę to zjem coś koszernego. Nudzi mnie to jedzenie z puszek, chociaż powiem, że jedzenie dla psów smakuje mi lepiej od tego dla kotów. I jest tańsze.
Dziadek znowu "zapomniał" o lekach?2020.09.3 11:22
j.w.
JPIII2020.09.3 9:53
Te strachy bożyszcze zw. bogiem to majaki starego pedophila, który gwałcił 14-letnie dziecko zw. maryną. Ciekawe kiedy sam przeprosi za to pedophilskie zachowanie.
Albert2020.09.3 9:23
Przygotowuje potężne uderzenie... to niby ten rzekomo miłosierny i kochający ludzi bozia tak? Katolstwo to ewidetnie objaw choroby umysłowej pomieszanej z upośledzeniem umysłowym. Taki zespół Downa, tylko znacznie bardziej rozległy i na dodatek zaraźliwy.
Ciebie utrzymuje przy życiu, ale2020.09.3 9:35
za moje podatki.
Albert2020.09.3 9:57
Od zasiłków z MOPS nie płaci się podatków - więc nikogo nie utrzymujesz. To my utrzymujemy ciebie katośmieciu.
morde w kubeł2020.09.3 12:04
śmieciu lewacki
Anonim2020.09.3 13:26
No i widzisz z zasiłku nikogo nie utrzymujesz to nie kłam biedaku musisz dorabiać na Frondzie ,bo chlać się chce i nie ma za co .
Głupstwa piszesz, Lechu- "Albercie"!2020.09.3 18:15
"ALBERCIE"- KELLERZE...! CO JA CZYTAM? KOGO TY TAK BARDZO UTRZYMUJESZ ZE SWOICH PODATKÓW OD SWOJEJ NISKIEJ EMERYTURY? ... NO POCHWAL SIĘ? PRZECIEŻ WIESZ, ŻE JAK JEST NISKA EMERYTURKA, TO NISKA PODSTAWA DO OBLICZENIA WSZELKICH SKŁADEK I PODATKU!Chcesz ze mną podyskutować?Właśnie w tym pracuję /płace, Zusy, podatki/!
Albert2020.09.4 7:55
Do emerytury to mi jeszcze sporo brakuje katoidiotko. Poza tym i tak mam ją gdzieś, bo mam i będę mieć za co żyć, ta jałmużna z ZUS lata mi koło ͏c͏h͏u͏j͏a.
Polak2020.09.3 8:11
Sekciarstwo w pigułce - skoro ludzie nie chcą wierzyć w bajeczki, trzeba ich postraszyć, może się jacyś strachliwi naiwni znajdą do obrobienia?
ASTOM2020.09.3 9:14
Nie masz, dzidek, zielonego pojęcia jakie cechy posiada sekta wiec zamknij swój tęczowy otwór gębowy.
Polak2020.09.3 13:43
Boli rzeczywistość? Katolicy według swojej własnej definicji są sektą, więc nie dziw się ża są postrzegani jako jedna z tysięcy sekt.
ASTOM2020.09.3 13:59
Ciebie coś, kubuś, boli. Nienawidzisz Boga to pieprzysz co ci ślina na jęzor przyniesie, żeby tylko jadu upuścić.
Polak2020.09.3 17:21
Jak widać nie masz nic do powiedzenia, bo wiesz ze piszę prawdę, to kwiczysz :)
ASTOM2020.09.4 1:51
Jaką prawdę, komuszku? Marksistowską?
Polak2020.09.4 5:43
Realną, komunistyczny sekciarzu, taką na którą zawsze reagujecie alergicznie :)
HALINA2020.09.3 17:58
Racja! Tacy ludzie, jak Lech Keller, którzy od początku tylko bluźnią, oni faktycznie MAJĄ TYLKO TĘCZOWY OTWÓR GĘBOWY!....! WIĘCEJ DO NICZEGO IM NIE SŁUŻY!
katolicka kretynizacja polski 🇵🇱2020.09.3 7:55
a jak wyglądają te "objawienia" w dzisiejszym czasie gdy każdy je może nagrać? proszę obejrzeć filmik... https://www.youtube.com/watch?v=YxobYlQ_rm4
Wycieraj doopska, wycieraj,2020.09.3 9:07
patrz z czego żyjesz!
Po 11 ...2020.09.3 7:48
Bóg przygotowuje potężne uderzenie ... Bóg jako byt idealny nie musi ani siebie, ani niczego innego przygotowywać. To zatem bluźnierstwo jest.
Natalja Siwiec2020.09.3 7:41
Ludzkość znowu jest poddana presji szantażu. Ten Bóg nie chce nikomu bezpośrednio pomóc bo wolna wola jest najważniejsza, ale bardzo chętnie zsyła na ludzi nieszczęścia.
Karina2020.09.3 7:51
O, biedny człowieku!
katolicka kretynizacja polski 🇵🇱2020.09.3 7:41
najadły się dzieciaki grzybów halucynogennych i miały "objawienia"... odkąd każdy ma telefon z kamerą jakoś nie dochodzi do bliskich spotkań trzeciego stopnia z matką boską! wstydzi się czy co? buhaha...
Karina2020.09.3 7:53
O, biedny człowieku!
Po 11 ...2020.09.3 10:24
Takie bezargumentowe komentarze dowodzą tylko siły tez komentowanego wpisu. Karino, robisz krecią robotę. Wzmacniasz tylko wizerunek "katolika debilka".
Anonim2020.09.3 13:31
Zło dobrem zwyciężam, a głupotę milczeniem . Szkoda pisać komentarze do ludzi ,którzy i tak nie mają dobrej woli zastanowić się nad sobą ,a tylko potrafią obrażać . Jesteście tak biedni ,a najgorsze to ,ze nie zdajecie sobie sprawy jak bardzo .
Kama2020.09.3 18:06
A CO TY NAM NIE POWIESZ??... Nie czytałes, że jadły chleb z serem? Tam pisze! ...A TY LECHU, CZEGO SIĘ NAJADŁEŚ, ŻE TAK PISZESZ? CHWALISZ SIĘ, ŻE JESZ PSIĄ KARMĘ, NA ZMIANĘ Z KOCIĄ KARMĄ!...TYLKO PATRZEĆ, JAK ZACZNIESZ SZCZEKAĆ...? ! DAWNO STRACIŁEŚ ODRUCHY CZŁOWIECZEŃSTWA POPRZEZ SB-ckie służenie w Komunie!