Kościół

Awantura o proboszcza. Ks. Chyła: „Marche ou creve – idź albo zdechnij”

„Jako duszpasterze jesteśmy dani wspólnotom parafialnym na jakiś czas. Zmiany są stałą praktyką duszpasterską” – przypomina ks. dr Janusz Chyła, odnosząc się do sytuacji w Grojcu.

2 min czytania
oihksndfdsf.jpg
oihksndfdsf.jpg

W całej Polsce ogromne emocje wywołała sprawa odwołania proboszcza parafii pw. św. Wawrzyńca w Grojcu. Z decyzją o jego odwołaniu, podjętą przez biskupa bielsko-żywieckiego, a następnie zatwierdzoną przez Dykasterię ds. Duchowieństwa i Najwyższy Trybunał Sygnatury Apostolskiej, nie zgadzają się parafianie. Swoim komentarzem w tej sprawie podzielił się na łamach portalu stacja7.pl ks. dr Janusz Chyła, który sam od ponad 10 lat jest proboszczem. Jak jednak zaznacza duchowny, ma świadomość, że nie zawsze tym proboszczem będzie.

- „Jako duszpasterze jesteśmy dani wspólnotom parafialnym na jakiś czas. Zmiany są stałą praktyką duszpasterską. Oczywiście normalne jest, że księża związują się z parafianami, a parafianie z księżmi. I dobrze, że tak się dzieje. Dlatego zmiany zazwyczaj są trudne dla wszystkich. Ale taka już jest specyfika życia i posługiwania kapłańskiego”

- przypomina proboszcz i wykładowca teologii dogmatycznej.

Teolog przypomina, że „duszpasterstwo w parafii nie zaczyna się w chwili przyjścia proboszcza lub wikariusza” i „nie kończy się też z chwilą ich odejścia”, ponieważ „zadaniem duszpasterzy jest łączenie ludzi z Chrystusem i Kościołem, który do Niego należy, a nie z sobą lub własnymi pomysłami na duszpasterstwo”. 

„Idź albo zdechnij”

Ks. Chyła przywołuje świadectwo ks. Stanisława, absolwenta seminarium polonijnego we Francji, które w książce „Idź albo zdechnij. O starych plebanach i bezpowrotnie odeszłych czasach” zamieścił o. Jan Góra OP.

- „Jestem zupełnie inaczej wychowany, nas wykształcili w małym i wyższym seminarium do służby, do pewnych zadań w Kościele. Raz w miesiącu mieliśmy spotkanie. Raz w miesiącu rektor wyciągał chusteczkę, miętolił ją na naszych oczach i pokazywał nam ją zmiętą, i mówił: »Widzicie, widzicie to, tak powinien wyglądać ksiądz w rękach swojego biskupa«. To zostało, to słyszę jeszcze po latach: »Ty masz funkcję służebną. Masz wykonać zadanie i odejść‚« Przeżyłem w Polsce zaskoczenie. Księża tutaj są jak panowie. Ja nie tak byłem wychowany. Naszym hasłem było: marche ou creve – idź albo zdechnij! Kiedy jeden z biskupów, mój kolega, został skierowany na nową placówkę i zadzwonił do mnie, co robić, to mu przypomniałem, jak nas wychowano. Marche ou creve – idź albo zdechnij”

- opowiadał ukształtowany we Francji kapłan. 

Choć – jak przyznaje ks. Chyła – współcześnie trudno sobie wyobrazić taki model posłuszeństwa, to każdy ksiądz ślubuje cześć i posłuszeństwo swojemu biskupowi. Jak tego posłuszeństwa dochować wskazują święci, na przykład przywołani przez autora felietonu św. Franciszek z Asyżu i św. Piotr z Pietrelciny. 

Źródło: Stacja7.pl, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej