Saudyjskie władze poinformowały, że ropociąg został bezpośrednio zaatakowany, a nie jedynie zamknięty z powodu ogólnego zagrożenia. Rijad twierdzi, że drony nadleciały z terytorium Iraku. Kilka osób zostało rannych, a zespoły techniczne rozpoczęły ocenę uszkodzeń. Arabia Saudyjska na razie zrezygnowała z odwetu, dając władzom Iraku czas na ustalenie sprawców.
Ropa już kosztuje ponad 100 dolarów. Co z cenami w Polsce?
– „Ropociąg zamknięto w ramach działań prewencyjnych” – przekazał przedstawiciel saudyjskiego Ministerstwa Energii. Zapowiedziano, że magistrala zostanie ponownie uruchomiona dopiero po sprawdzeniu jej bezpieczeństwa.
Znaczenie rurociągu trudno przecenić. Łączy on pola naftowe we wschodniej części Arabii Saudyjskiej z portami nad Morzem Czerwonym. Po problemach z żeglugą przez cieśninę Ormuz Rijad gwałtownie zwiększył wykorzystanie tego szlaku. Według danych przywoływanych przez AP eksport z terminalu nad Morzem Czerwonym wzrósł wcześniej do ponad 5 mln baryłek dziennie.
Sytuację dodatkowo komplikuje ofensywa Huti w Jemenie. Ugrupowanie wspierane przez Iran opanowało kolejne obszary w pobliżu cieśniny Bab al-Mandab, czyli drugiego strategicznego przejścia łączącego region z globalnym rynkiem. W efekcie jednocześnie zagrożone są szlaki przez Ormuz, Morze Czerwone oraz lądowa alternatywa w postaci saudyjskiego ropociągu.
Rynki już reagują. W piątek ropa Brent zakończyła handel na poziomie 104,61 dol. za baryłkę, a amerykańska WTI kosztowała 100,05 dol.. W ciągu tygodnia ceny wzrosły o ponad 8 proc. Analityk UBS Giovanni Staunovo ostrzegał:
– „Nadal widzę krótkoterminowe ryzyka wzrostu cen, ale powinniśmy również oczekiwać utrzymującej się wysokiej zmienności”.
To właśnie światowa cena ropy jest obecnie dla Polski najważniejszym zagrożeniem. Nie ma natomiast podstaw, by mówić o ryzyku fizycznego braku surowca. ORLEN sprowadza ropę z kilku kierunków, a w sierpniu podpisał trzyletnią umowę z norweskim Equinorem. Dostawy ze złoża Johan Sverdrup mogą przekraczać 9 mln ton rocznie, co odpowiada nawet jednej czwartej całego zapotrzebowania Grupy ORLEN.
Prezes ORLENU Ireneusz Fąfara podkreślał przy podpisaniu kontraktu:
– „Wzmacniamy dostęp Grupy ORLEN do stabilnych źródeł ropy z Norwegii, które mogą odpowiadać nawet za jedną czwartą naszego rocznego zapotrzebowania”.
Dywersyfikacja chroni więc Polskę przed scenariuszem nagłego przerwania dostaw, ale nie chroni przed światowymi cenami. Jeżeli kryzys na Bliskim Wschodzie będzie się przedłużał, droższa ropa będzie stopniowo trafiała do cenników rafinerii, a następnie na stacje benzynowe. Szczególnie wrażliwy pozostaje diesel, którego ceny na światowych rynkach już gwałtownie rosną.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.