Kędzierski opisuje spór, który wraca regularnie wraz z debatą o kosztach obecności Ukraińców w Polsce. Z jednej strony Konfederacja akcentuje możliwość dopłat do minimalnej emerytury, z drugiej eksperci wskazują, że system nie działa tak, jak sugerują najbardziej nośne hasła polityczne.
Mentzen: wystarczy krótka praca. Eksperci: to nie daje automatycznie emerytury minimalnej
Sławomir Mentzen mówi wprost:
– „Nasze państwo stworzyło mechanizm, na podstawie którego Ukraińcy w Polsce, którzy pracowali chociaż jeden dzień, mają prawo dopłat do emerytury minimalnej”.
Polityk przekonuje też, że osoba, która niemal całe życie pracowała na Ukrainie, po opłaceniu jednej składki w Polsce mogłaby później uzyskać wyrównanie świadczenia do polskiego minimum.
Robert Kędzierski pokazuje jednak, że taki opis pomija kluczowe warunki. Jak przypomina Nadia Winiarska z Konfederacji Lewiatan, podobne mechanizmy dotyczą nie tylko Ukraińców, ale również Polaków pracujących za granicą i innych cudzoziemców.
– „Przy ustalaniu prawa do świadczenia w przypadku osoby, która pracowała w Polsce i na Ukrainie, uwzględnia się okresy ubezpieczenia w obu państwach. Nie oznacza to jednak, że Polska wypłaca emeryturę za cały przebyty staż” – wyjaśnia ekspertka.
Każde państwo wypłaca świadczenie za okres przepracowany w swoim systemie. Dopiero po spełnieniu dodatkowych warunków, takich jak odpowiedni wiek, wymagany łączny staż i zamieszkanie w Polsce, może pojawić się wyrównanie do wysokości minimalnej emerytury.
Kędzierski zwraca uwagę, że polityczne hasło o „jednym dniu pracy” pomija właśnie ten kontekst. W jego tekście Piotr Juszczyk z InFaktu mówi wręcz:
– „‘Ukrainiec popracuje jeden dzień i ma polską emeryturę’ to straszny mit, który w ogóle nie koresponduje z danymi ZUS”.
Kędzierski: Ukraińcy dziś przede wszystkim wpłacają do systemu
Najmocniejszą częścią analizy Money.pl są dane o przepływach finansowych.
Według przywołanych danych ZUS w 2025 roku cudzoziemcy odprowadzili do systemu 21,5 mld zł składek. Obywatele Ukrainy mieli wpłacić 13,3 mld zł. Jednocześnie liczba cudzoziemców korzystających z wyrównania do minimalnej emerytury była niewielka w stosunku do liczby osób opłacających składki.
Nadia Winiarska wskazuje:
– „W przypadku obywateli Ukrainy ponad 800 tys. osób odprowadzało składki emerytalne i rentowe, a emerytury pobierało około 12 tys. osób”.
Piotr Juszczyk ujmuje problem jeszcze bardziej obrazowo:
– „Wśród Ukraińców na każde 100 osób, które pracują w Polsce i płacą składki do ZUS, tylko 1,5 osoby jest już na emeryturze”.
I dodaje:
– „Dlatego dziś ta grupa nie obciąża systemu, tylko go dofinansowuje”.
Robert Kędzierski w swoim omówieniu idzie więc wyraźnie pod prąd narracji Mentzena. Nie kwestionuje samego istnienia mechanizmu wyrównania świadczeń, ale pokazuje, że jego faktyczna skala jest obecnie niewielka, a bilans składek płaconych przez Ukraińców jest dla Funduszu Ubezpieczeń Społecznych korzystny.
Autor przypomina również wcześniejsze analizy Money.pl, w których wskazywano, że aby uzyskać wyrównanie do polskiej emerytury minimalnej, trzeba nie tylko osiągnąć wiek emerytalny, lecz także wykazać 20 lub 25 lat łącznego stażu oraz legalnie i stale mieszkać w Polsce.
To właśnie ten element jest w politycznym sporze najważniejszy. Mentzen zwraca uwagę na potencjalny mechanizm i przyszłe ryzyko kosztów, natomiast Kędzierski odpowiada danymi pokazującymi stan obecny. Jedno nie wyklucza drugiego, ale bez tych proporcji łatwo zbudować przekaz bardziej emocjonalny niż rzeczywisty.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.