Hamas zaakceptował ramy porozumienia, ale Izrael powiedział „nie”. Benjamin Netanyahu domaga się całkowitego rozbrojenia organizacji jeszcze przed rozpoczęciem odwrotu izraelskiej armii. Spór ujawnia coraz wyraźniejszą różnicę interesów między Waszyngtonem a rządem w Jerozolimie.
Plan ogłoszony pod koniec lipca przez działającą pod przewodnictwem Trumpa Radę Pokoju rozwija wcześniejszy, 20-punktowy amerykański projekt zakończenia konfliktu. Zakłada całkowite rozbrojenie Hamasu i innych ugrupowań zbrojnych, likwidację tuneli i infrastruktury wojskowej, przekazanie administracji Strefy Gazy Narodowemu Komitetowi Administracji Gazy oraz rozmieszczenie Międzynarodowych Sił Stabilizacyjnych. Wycofywanie izraelskiego wojska miałoby następować etapami, równolegle z weryfikowanym procesem demilitaryzacji.
To właśnie kolejność działań stała się głównym punktem sporu.
– „Izrael odrzuca 15-punktowy dokument” – oświadczył Benjamin Netanyahu podczas posiedzenia rządu.
Izraelski premier postawił warunek, którego amerykańska koncepcja w takiej formie nie przewiduje.
– „IDF nie przeprowadzi żadnego wycofania, dopóki Hamas nie zostanie rozbrojony” – powiedział. Netanyahu sprecyzował, że chodzi o pełne pozbycie się przez Hamas zarówno ciężkiej, jak i lżejszej broni.
Tymczasem konstrukcja przygotowanej przez ekipę Trumpa mapy drogowej opiera się na działaniach równoległych: Hamas ma stopniowo oddawać broń pod międzynarodową kontrolą, a izraelskie siły – wraz z potwierdzaniem kolejnych etapów demilitaryzacji – opuszczać zajmowane obszary. Bezpieczeństwo przejmowałyby Międzynarodowe Siły Stabilizacyjne oraz odpowiednio przeszkolona palestyńska policja.
Netanyahu nie ukrywa, że w relacjach z administracją Trumpa pojawiła się różnica zdań.
– „Oni mają swoje pomysły. Niektóre są dla nas do przyjęcia, inne nie, a my wiemy, jak obstawać przy swoim” – mówił premier Izraela.
Paradoks sytuacji polega na tym, że tym razem to Hamas zaakceptował amerykańskie ramy demilitaryzacji. Organizacja zgodziła się w założeniach na przekazanie funkcji administracyjnych nowym władzom Gazy oraz proces pozbywania się uzbrojenia. Nie oznacza to jeszcze faktycznego rozbrojenia Hamasu, a Izrael otwarcie kwestionuje, czy deklaracje organizacji są wiarygodne.
Przedstawiciel Hamasu Bassem Naim wezwał natomiast Waszyngton do wywarcia presji na izraelski rząd.
– „Oczekujemy od mediatorów i amerykańskiego gwaranta nacisku na Netanyahu i jego rząd, aby przestrzegali mapy drogowej” – powiedział.
Administracja Trumpa po raz kolejny znalazła się więc w niewygodnej sytuacji. USA pozostają najważniejszym politycznym i wojskowym sojusznikiem Izraela, ale powodzenie planu pokojowego wymaga ustępstw właśnie od rządu Netanyahu. Trump chce jednocześnie doprowadzić do trwałego rozbrojenia Hamasu, wycofania izraelskich wojsk i odbudowy Gazy pod nową administracją. Oficjalny plan przewiduje również, że mieszkańcy Gazy nie będą przymusowo wysiedlani, a w dalszej perspektywie ma powstać „wiarygodna droga” do palestyńskiego samostanowienia.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.