Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała w ub. tygodniu o umorzeniu postępowania przeciwko Lechowi Wałęsie, podejrzanemu o składanie fałszywych zeznań w śledztwie dot. tzw. „teczek Kiszczaka”. Ignorując opinię biegłych, śledczy stwierdzili, że Lech Wałęsa nie mógł samodzielnie pisać donosów, ponieważ w latach 70-tych był analfabetą.
- „Prokurator wzięła także pod uwagę, że z całości zebranego materiału dowodowego – depozycji Lecha Wałęsy, ale także zeznań rozlicznych świadków – jednoznacznie wynikało, że Lech Wałęsa nie sporządzał w swoim życiu, a w szczególności w latach 70-tych, długich rękopisów. Niektórzy świadkowie wskazywali wprost, że w tamtym okresie był on wtórnym analfabetą, nie posługiwał się pismem i słabo czytał, a dokumenty, które podpisywał jako przewodniczący Związku Zawodowego »Solidarność«, były pisane dla niego przez inne osoby”
- wyjaśniono.
Na profilu Wałęsy na Facebooku pojawiło się emocjonalne nagranie, które były prezydent szybko usunął. Odnosił się na nim do reakcji na decyzję śledczych.
- „Miałem nie odzywać się, ale ci sami wrogowie moi i wrogowie polskich sukcesów nadal niszczą polskie sukcesy i brudzą mi życiorys”
- przekonywał.
Jego zdaniem decyzja prokuratury stała się powodem do wymierzanych w niego ataków.
- „Zobaczcie w internecie i w ogóle gdziekolwiek jest informacja, co oni wyprawiają. Nazywają mnie debilem i różnymi wyzwiskami. Oczywiście wykorzystują każdy moment, a teraz wykorzystują to, co powiedziała prokuratura, że w tamtym czasie nie mogłem napisać takich tekstów, że w tamtym czasie był analfabetyczny debilizm, który powstał, kiedy ponad 10 lat nie miałem w ręku długopisu”
- mówił.
Przyznał, że w tamtym czasie „miał ograniczone możliwości tworzenia pisemnego”.
- „Ale to ten debilizm, to lekceważenie mnie przez bezpiekę i komunę pozwalało mi realizować moje nierealne marzenia, a miałem je dwa (...) Pierwsze - zrobić wszystko, by skończyć w Polsce komunę i drugie marzenie - urwać się sowietom”
- opowiadał.
Dalej zapewniał, że „nigdy nie był agentem”, a dokumenty, które wedle biegłych grafologów zostały przez niego podpisane, w rzeczywistości zostały podrobione.
- „Tak, jako robotni, w tamtym czasie przez ponad 10 lat nie miałem w ręku długopisu - stąd nie mogłem pisać takich tekstów”
- stwierdził.
Zobacz wpis w X
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.