Polityka

„Analfabetyczny debilizm”. Wałęsa publikuje emocjonalne nagranie i… je usuwa

Lech Wałęsa opublikował nagranie, na którym odniósł się do decyzji prokuratury powołującej się na jego analfabetyzm. Po czasie jednak emocjonalne nagranie zniknęło z mediów społecznościowych byłego prezydenta.

2 min czytania
Fot. screenshot: YouTube (Radio ZET)
Fot. screenshot: YouTube (Radio ZET)

Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała w ub. tygodniu o umorzeniu postępowania przeciwko Lechowi Wałęsie, podejrzanemu o składanie fałszywych zeznań w śledztwie dot. tzw. „teczek Kiszczaka”. Ignorując opinię biegłych, śledczy stwierdzili, że Lech Wałęsa nie mógł samodzielnie pisać donosów, ponieważ w latach 70-tych był analfabetą.

- „Prokurator wzięła także pod uwagę, że z całości zebranego materiału dowodowego – depozycji Lecha Wałęsy, ale także zeznań rozlicznych świadków – jednoznacznie wynikało, że Lech Wałęsa nie sporządzał w swoim życiu, a w szczególności w latach 70-tych, długich rękopisów. Niektórzy świadkowie wskazywali wprost, że w tamtym okresie był on wtórnym analfabetą, nie posługiwał się pismem i słabo czytał, a dokumenty, które podpisywał jako przewodniczący Związku Zawodowego »Solidarność«, były pisane dla niego przez inne osoby”

- wyjaśniono.

Na profilu Wałęsy na Facebooku pojawiło się emocjonalne nagranie, które były prezydent szybko usunął. Odnosił się na nim do reakcji na decyzję śledczych.

- „Miałem nie odzywać się, ale ci sami wrogowie moi i wrogowie polskich sukcesów nadal niszczą polskie sukcesy i brudzą mi życiorys”

- przekonywał.

Jego zdaniem decyzja prokuratury stała się powodem do wymierzanych w niego ataków. 

- „Zobaczcie w internecie i w ogóle gdziekolwiek jest informacja, co oni wyprawiają. Nazywają mnie debilem i różnymi wyzwiskami. Oczywiście wykorzystują każdy moment, a teraz wykorzystują to, co powiedziała prokuratura, że w tamtym czasie nie mogłem napisać takich tekstów, że w tamtym czasie był analfabetyczny debilizm, który powstał, kiedy ponad 10 lat nie miałem w ręku długopisu”

- mówił.

Przyznał, że w tamtym czasie „miał ograniczone możliwości tworzenia pisemnego”.

- „Ale to ten debilizm, to lekceważenie mnie przez bezpiekę i komunę pozwalało mi realizować moje nierealne marzenia, a miałem je dwa (...) Pierwsze - zrobić wszystko, by skończyć w Polsce komunę i drugie marzenie - urwać się sowietom”

- opowiadał.

Dalej zapewniał, że „nigdy nie był agentem”, a dokumenty, które wedle biegłych grafologów zostały przez niego podpisane, w rzeczywistości zostały podrobione. 

- „Tak, jako robotni, w tamtym czasie przez ponad 10 lat nie miałem w ręku długopisu - stąd nie mogłem pisać takich tekstów”

- stwierdził.

Źródło: Polsatnews.pl, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej