Polityka

Ależ nokaut! Przydacz bezlitosny dla Suchonia

Do absurdalnej sytuacji doszło w jednym z programów, kiedy poseł Mirosław Suchoń z cieszącego się w sondażach poparciem około 0,1 proc. obywateli klubu Centrum zaczął kierować żądania pod adresem prezydenta. Na ziemię parlamentarzystę sprowadził szef BPM Marcin Przydacz.

1 min czytania
Fot. screenshot: YouTube (Kanał Zero, Janusz Jaskółka)
Fot. screenshot: YouTube (Kanał Zero, Janusz Jaskółka)

Prezydent Karol Nawrocki skierował pod koniec lipca ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych do Trybunału Konstytucyjnego. 

- „Prawo ma wejść w życie w sierpniu, ale podatek miałby obejmować dochody uzyskiwane już od początku marca. Oznacza to próbę opodatkowania działalności z mocą wsteczną”

- wskazał, uzasadniając swoją decyzję. 

Choć ostatecznie koszty nowej daniny zostałyby najpewniej przeniesione na konsumentów, rządzący próbują wykorzystać decyzję prezydenta do zrzucenia na niego odpowiedzialności za rekordowo wysokie ceny paliw i przekonują, iż z uwagi na brak nowego podatku, państwa nie stać na zmniejszenie podatku VAT na paliwa. W tym duchu poseł Mirosław Suchoń z klubu Centrum, goszcząc w programie „Śniadanie Rymanowskiego” na antenie Polsat News, zaczął kierować żądania pod adresem głowy państwa.

- „W imieniu milionów Polaków żądam od prezydenta wycofania z Trybunału ustawy, która wprowadzała podatek od zysków nadzwyczajnych i podpisania tej ustawy po to, żebyśmy mogli stworzyć poduszkę finansową, która umożliwi ochronę obywateli”

- wypalił.

Na jego wypowiedź zareagował obecny w studiu szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz.

- „Pan ma 0,1 procent poparcia i pan chce żądać czegoś od kogokolwiek?”

- pytał minister.

Poseł Suchoń przekonywał, że „żąda w imieniu milionów Polaków”.

- „Pan to sobie może żądać miejsca na liście Platformy, bo to jest pana jedynym celem życiowym”

- stwierdził minister Przydacz.

Źródło: X.com, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej