O sprawie jako pierwsza poinformowała ukraińska historyk Marta Hawryszko, a w ślad za nią portal kresy.pl.

„Czy to ma być »trolling« Polski? Nóż? Wołyń? Mówicie poważnie?! To wszystko ma znamiona nowego międzynarodowego skandalu. Czy żołnierze Trzeciej Brygady Szturmowej nie byli szkoleni w Polsce? Z pewnością zbierali tam fundusze. I tak oto spłacają to wsparcie?” – napisała Hawryszko na platformie X.

Dodała, że jest jej wstyd w związku z całą sytuacją.

„Jeśli ta naszywka ma być prowokacją, to nie tylko politycznie lekkomyślna – jest strategicznie samobójcza. W czasie, gdy Ukraina zależy od międzynarodowej solidarności, celowe ponowne otwieranie jednej z najgłębszych historycznych ran w stosunkach polsko-ukraińskich to ostatnie, co ktokolwiek powinien robić” – czytamy w jej wpisie.

Pułk Azow to bardzo kontrowersyjna ukraińska jednostka wojskowa, która zaczynała jako paramilitarna organizacja skrajnie prawicowych ukraińskich kiboli. Azow jawnie odwołuje się do symboliki nazistowskiej. Przed wybuchem wojny na Ukrainie Pułk Azow był „na cenzurowanym” m.in. w Stanach Zjednoczonych.

Po wybuchu wojny jego żołnierze wsławili się m.in. obroną Mariupola.