W swoim tekście Wolski stwierdza, że owa awantura o nadanie jednostce wojskowej im. UPA to z jednej strony część szerszego procesu, który trwa na Ukrainie od 2015 roku - „gloryfikacji OUN-UPA w ramach poszukiwania tożsamości ukraińskiej w najnowszej historii tego kraju”. Z drugiej jednak strony:

„[…] uwaga - to jest meritum) był to doraźny i taktyczny ruch Zełeńskiego na potrzeby polityki wewnątrz ukraińskiej. 
Wiadomo były że takie działanie wywoła reakcję Polski na skali od rozczarowania przez zażenowanie po wściekłość. Wiadomo też było że na skutek reakcji Polski nastąpi «efekt flagi» i Zełeński zarobi kolejne punkciki na potrzeby polityki czysto ukraińskiej. A do tego skandal korupcyjny wokół Zełeńskiego na jakiś czas będzie przykryty inną i..jednoczącą Ukraińców aferą.  Kosztem bilateralnych relacji Polska – Ukraina”.

Podkreślił również, że Polska w jasny sposób komunikowała ukraińskim politykom, w tym Kyryło Budanowowi, że Zełenski ma do wybory wiele ruchów, które mało kosztują medialnie, aby „wilk był syty i owca cała”, jednak zamiast tego Ukraina wybrała medialne zwarcie z odebraniem orderu i zwracanymi polskimi odznaczeniami.

Na wszystkim zyskuje obóz Zełenskiego w relacjach wewnątrzukraińskich – pisze i dodaje, że nawet to nie zadziała na długo, bo „[…] kwestie afer korupcyjnych wrócą, nałoży się to na zmęczenie wojną i los Zełenskiego jako Churchilla 2.0 jest w zasadzie pewny”.

„Oczywiście zdjęcie odsyłanego polskiego odznaczenia via poczta ukraińska jest i miało być obraźliwe. 
Zamiast jednak nic nie kosztującego Zełeńskiego gestu wolałbym (skoro poczuł się tak urażony) aby odesłał te kilkanaście PAC-3MSE jakie od nas dostał kilka miesięcy temu. Ale ich nie odeśle ponieważ owe PAC-3MSE już strąciły kilka Kindżałów i Cyrkonów które leciały na Kijów. Mógłby też odesłać ponad 700 czołgów, BWP i systemów artylerii rakietowej i lufowej jakie - całkowicie za darmo  - SZU dostały od Wojska Polskiego. Ale ich też nie odeśle ponieważ walczą one na froncie. O niemożliwości odesłania kilku miliardów (tak to były miliardy) naboi karabinowych/karabinkowych  oraz milionów sztuk amunicji artyleryjskiej też nie ma co pisać bo owej już nie ma” – pisze również Wolski.

Wolski podkreśla również, że Polska nie opiera swojego bezpieczeństwa na męstwie SZU, ale na byciu w NATO, EU i budowaniu dobrych relacji z USA. Nie zmienia to faktu, że walka Ukrainy z Rosją zwiększa nasze bezpieczeństwo – zauważa autor. Zaznacza, że Ukrainy trafnie oraz nieco cynicznie zauważają:

„[…] że to co mogliśmy już dać to daliśmy a i tak zawsze będziemy im pomagać aby powstrzymać Rosję”. 

Dodaje, że to prawda, z jednym dużym „ale”:

„Dla Polski nie ma znaczenia JAKA będzie Ukraina po wojnie - byle była niezależna od Rosji. A czy to będzie Ukraina w granicach z 2013 czy od Bugu do Dniepru - rzecz wtórna.  Tak samo zależy nam na uwikłaniu Rosji w wojnę która nie pozostawia wolnych sił i ścieraniu jej potencjału. Ale czy to będzie w Konstantynówce czy w Zaporożu, Dnipro i Kijowie -rzecz wtórna”.

Cały tekst warto przeczytać tutaj: