Nawrocki wyraził nadzieję, że nowe święto stanie się symbolicznym zwieńczeniem pamięci o wszystkich polskich zrywach wolnościowych – od Poznania '56, przez Marzec '68, Grudzień '70, Czerwiec '76, aż po Solidarność lat osiemdziesiątych. Zaapelował do premiera i marszałka Sejmu o ponadpartyjny kompromis w tej sprawie, podkreślając, że kombatanci zasługują na swój własny dzień.
Prezydent nakreślił też szerszy kontekst historyczny. Jego zdaniem Polska po 1945 roku była sowiecką kolonią, a robotnicy z Cegielskiego i studenci, którzy wyszli na ulice Poznania, wysłali jasny sygnał, że polskie przywiązanie do godności i wolności jest niepodważalne. Tamten opór ocenił jako fundament, który uniemożliwił zniszczenie polskiego ducha narodowego.
Uroczystości miały również wymiar międzynarodowy. Obok wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza wzięli w nich udział przywódcy z Europy Środkowo-Wschodniej: prezydenci Albanii, Łotwy i Węgier. Nawrocki wprost wskazał na wspólne zagrożenie ze strony Rosji, nazywając ją „postsowiecką" kontynuacją dawnego agresora i wezwał kraje regionu do budowania wspólnego „muru demokracji i odpowiedzialności".
