Proboszcz ks. Giorlamo Capuano, gdy dowiedział się o zjawisku, postanowił zmyć plamę z liczącej sobie dwadzieścia lat figury wykonanej z włókna szklanego. Posąg usunięto z kościoła, gdzie stał on u wejścia, by poddać go badaniom naukowym i sprawdzić zawartość hemoglobiny.

Jednocześnie ks. Capuano poddał analizie zapisy z kwietnia z kamer bezpieczeństwa. Okazało się, że łza cieknąca z lewego oka pojawiła się 18 kwietnia. Monitoring potwierdził też, że nikt nie podchodził do figury, by dokonać jakiejś manipulacji. Zdaniem proboszcza jest to „autentyczny znak od Boga”, jednak doradza wiernym ostrożność, przypominając, że podobna sytuacja miała już miejsce w Casalbie w 2015 r. Wówczas była to płacząca figura Matki Bożej. Jednak po zbadaniu zjawiska, okazało się, że jest ono wynikiem przeciekania wody deszczowej.

Udzielając komentarza dla telewizyjnego programu „Mattino Cinque”, ks. Capuano podkreślił, że publiczne zwrócenie uwagi na zjawisko, nie „bierze się z jakiegokolwiek pragnienia popularności” i zalecił roztropność. Jego zdaniem takie „znaki” są dawane po to, by dzielić się nimi z „roztropnością, miłością i rozeznaniem”. A powinny być znane, gdyż dzięki nim „wiele osób zaczyna drogę wiary”.

Watykan wszczął oficjalne dochodzenie kierując się Normami postępowania w rozeznawaniu zjawisk nadprzyrodzonych z roku 2024. Wstępnym etapem badania sprawy kieruje bp Pietro Lagnese z diecezji Capua. Wyniki mają być przekazane Dykasterii Nauki Wiary, która wyda ostateczny werdykt. Do tego czasu biskup musi powstrzymać się od jakichkolwiek deklaracji co do autentyczności zjawiska lub jego nadprzyrodzoności.

Sam proboszcz zwrócił uwagę na kilka elementów związanych ze zjawiskiem: „Posąg jest wykonany z włókna szklanego, a czerwonawa barwa łzy wywołuje pytania. Ponadto ślad, jaki łza pozostawiła, jest tak doskonały, że nawet malarz pokroju Michała Anioła nie byłby w stanie odtworzyć czegoś podobnego”. Jednocześnie ks. Capuano podkreśla, że jakiekolwiek byłby wyniki przeprowadzonych badań „nikt nie może odebrać nam wiary”.