„Zarząd w Wolfsburgu przygotowuje się na świat, w którym popyt już prawie nie rośnie, a konflikty polityczne coraz bardziej obciążają działalność firmy” – czytamy na łamach Frankfurter Allgemeine Zeitung.
„I słusznie: nie da się zaprzeczyć rzeczywistości panującej na rynku światowym. Dlatego konieczne są teraz dalsze cięcia kosztów, nawet jeśli związek zawodowy IG Metall zapowiada już, że zamierza z całych sił walczyć przeciwko zamykaniu zakładów w Niemczech” – czytamy dalej.
Volkswagen zamierza ograniczyć działalność i zlikwidować dziesiątki tysięcy miejsc pracy na całym świecie. Napotyka to na opór związków zawodowych, samorządów i rady nadzorczej samego koncernu.
Land Dolna Saksonia – będący udziałowcem Volkswagena – już zapowiada działania mające na celu minimalizację szkód i strat w zakładach Volkswagena zlokalizowanych w tym landzie. Napięta atmosfera panuje także w Niemczech wschodnich.
„Blokady polityczne tylko pogarszają sytuację. Branża musi się całkowicie przeorientować, w przeciwnym razie Niemcy jako centrum motoryzacyjne nie mają przyszłości” – czytamy.
Ekonomiczny dziennik Handelsblatt twierdzi z kolei, że „kto tylko tnie koszty, jeszcze nie odzyska klientów”. Cięcia te mają być bardzo znaczące. W skali globalnej Volkswagen zamierza zredukować swoją załogę pracowniczą aż o 1/6. Jak czytamy w Handelsblatt, „dla koncernu, który przez dziesięciolecia prawie tylko się powiększał, byłoby to historyczne, ale nie niemożliwe”.
Bardziej radykalne w ocenie Volkswagena są dzienniki lokalne.
„Kiedyś niemieccy producenci samochodów wyznaczali złoty standard. Teraz światowe standardy wyznaczają Chińczycy, a być może także Tesla. Jeśli kiedyś chodziło o silniki diesla i tolerancje montażowe, teraz wszystko kręci się wokół sztucznej inteligencji i robotyki. Kryzys Volkswagena jest również wynikiem błędnej polityki przemysłowej. Kraj pogrąża się w stagnacji. Niemcy przodują przede wszystkim pod względem kosztów energii, biurokracji, wydatków socjalnych oraz podatków. W ten sposób nie da się jednak utrzymać dobrobytu. Kryzys w Volkswagenie jest zatem symbolem powolnego upadku Niemiec” – czytamy na łamach „Neue Osnabrücker Zeitung”.
