Autor tekstu wspomina, że:
„22 czerwca 1941 roku III Rzesza zaatakowała Sowiecką Rosję. 30 czerwca Niemcy weszli do okupowanego przez Rosjan Lwowa. Nim Sowieci uciekli ze Lwowa przed Niemcami, wymordowali tysiące «wrogów ludu», przetrzymywanych w więzieniach NKWD - przede wszystkim Ukraińców, Polaków, ale także Żydów. Niemcy obwinili za te zbrodnie Żydów i zainicjowali pogrom ludności żydowskiej, tzw. «pogrom więzienny» (30 czerwca - 2 lipca 41)”.
Dodaje, że sprawcami byli członkowie nowo powstałej ukraińskich milicji oraz miejski motłoch, w tym pomagały oddziały niemieckie oraz funkcjonariusze:
„[…] niemiecko-ukraińskiego batalionu Nachtigall, którego zastępcą dowódcy był Roman Szuchewycz - przyszły naczelny dowódca UPA. Po trzech tygodniach Niemcy wywołali drugi pogrom - tzw. «dni Petlury»”.
Zaznacza przy tym, że nawet jeśli to funkcjonariusze NKWD będący Żydami byli w wyjątkowy sposób winnymi śmierci więźniów, oczywistym jest, że:
„[…] ofiarami pogromu byli inni Żydzi, którzy z NKWD nie mieli nic wspólnego - cywile, kobiety, dzieci, starcy, zwykli ludzie, tacy jak Ukraińcy czy Polacy, tylko Żydzi. Ten pogrom był dowodem na to, do czego prowadzą dwa czynniki: generalizacja wedle kryteriów narodowościowych i odpowiedzialność zbiorowa”.
W swoim wpisie podkreśla, że to przede wszystkim Ukraińcy byli sprawcami pogromów lwowskich, ale:
„nie «ogólni», abstrakcyjni Ukraińcy występujący w imieniu narodu ukraińskiego, tylko konkretni ludzie - konkretni mordercy i bandyci, którzy już dawno nie żyją”.
Do wpisu dołączył wstrząsające relacje, które można przeczytać poniżej:
