Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zdecydował kilka dni temu o nadaniu jednej z ukraińskich jednostek sił zbrojnych imienia „Bohaterów UPA”. Z całą pewnością osoba gloryfikująca banderowców nie powinna móc szczycić się Orderem Orła Białego. Dlatego prezydent Karol Nawrocki, w reakcji na ten antypolski gest Zełenskiego, zapowiedział podjęcie kroków w celu odebrania mu odznaczenia. Premier Donald Tusk tymczasem… uderza w polskiego prezydenta.
- „Prezydent Zełenski i nasi ukraińscy przyjaciele muszą być świadomi, co znaczy, z punktu widzenia każdej Polki, każdego Polaka, to ponure dziedzictwo UPA. Ta decyzja jest niepokojąca z punktu widzenia naszych relacji”
- przyznał w swoim wpisie na X.com.
Zaraz dodał jednak, że równie niepokoją go działania Karola Nawrockiego.
- „Informacja, że prezydent Nawrocki reaguje na to z propozycją odebrania Orła Białego prezydentowi Zełenskiemu, przyznanego mu przez prezydenta Dudę, jest równie niepokojącym krokiem”
- napisał.
Na szerszy kontekst całej sprawy na antenie Telewizji wPolsce24 uwagę zwrócił prof. Mieczysław Ryba.
- „W kontekście europejskim mamy dziś do czynienia pewnymi międzynarodówkami, które zmagają się ze sobą, mają różne koncepcje jednoczenia Europy. Zełenski kolejny raz opowiedział się tu zdecydowanie po stronie niemieckiej blokując rurociąg Przyjaźń po to, żeby osłabić Viktora Orbana. To było bardzo zdecydowane działanie. Wielokrotnie komunikowaliśmy Ukraińcom, że na Wołyniu dokonało się ludobójstwo, że Wołyń to symbol. Chodzi o Polskę Wschodnią, chodzi o wschodnią Lubelszczyznę, chodzi o Podkarpacie. Tymczasem z tamtej strony nie ma żadnego minimalnego wyczucia, realizują ostentacyjnie swoją politykę. To oznacza, że w ogóle lekceważą sobie Polaków. Stąd taka emocjonalna, mocna reakcja prezydenta Karola Nawrockiego”
- wskazał politolog.
Ekspert odniósł się też do reakcji szefa rządu.
- „Nie ulega wątpliwości, że reakcja prezydenta Nawrockiego wpisuje się w to, jak odbierają to wszystko Polacy. Te nastroje są już w Polsce powszechne, nie ma akceptacji dla promocji OUN-UPA. I Tusk także podlega tej presji, ale z drugiej strony jest on częścią tej niemieckiej międzynarodówki, której częścią składową jest także Zełenski. Poza tym Tusk uważa, że musi krytykować Nawrockiego niemal dla zasady, bo z punktu widzenia Tuska Nawrocki jest zły i to bez względu na to, co by zrobił. Dlatego jest tu niejednoznaczny i dziwny w tej swojej reakcji, ale to oczywiście nie jest dobrą taktyką. Nawet z punktu widzenia czystej pragmatyki politycznej”
- ocenił.
