Sól w oku świata czyli jak nawracać ochrzczonych
- Nowa ewangelizacja nie jest kierowana do niewierzących, ale do tych, którzy są ochrzczeni i niewiele to dla nich znaczy - mówi w nowym numerze miesięcznika "W Drodze" biskup Grzegorz Ryś.
Tag
Wszystkie artykuły powiązane z tagiem chrystus.
- Nowa ewangelizacja nie jest kierowana do niewierzących, ale do tych, którzy są ochrzczeni i niewiele to dla nich znaczy - mówi w nowym numerze miesięcznika "W Drodze" biskup Grzegorz Ryś.
Wielką przeszkodą dla mojej wiary jest świadomość, że do naszego zbawienia potrzebne było dokonanie zbrodni na Panu Jezusie. Wiem, że przez swoją mękę przeszedł On w sposób budzący najwyższy podziw. Jednak wzdragam się na myśl, że Bóg Ojciec zaplanował taką mękę dla swojego Syna. Chyba że czegoś tu nie rozumiem. Ciągle odnawia się we mnie pytanie, czy nie było innego sposobu na dokonanie naszego odkupienia. Dręczy mnie również kwestia: skoro taki sposób odkupienia ludzkości został przewidziany przez samego Boga i zapowiedziany przez proroków, to przecież jacyś ludzie musieli tej potwornej zbrodni dokonać. Boję się twierdzić, że zostali wyznaczeni przez Boga do popełnienia tej zbrodni. Jednak trudno mi to wszystko sobie logicznie poukładać. Bo jeżeli Pan Bóg tej zbrodni nie zaplanował (spodziewam się, że tak mi Ojciec odpowie), to dlaczego prorocy ją przewidzieli i zapowiadali? Zacznijmy od przypomnienia, że Pana Jezusa chciano — i to kilkakrotnie — zabić już wcześniej. Pierwsi próbowal
- Starotestamentowe rozumienie grzechu przypominało koncepcję tabu. Kto złamał tabu, stawał się przeklęty i skazany na cierpienie. Kto dotknął przeklętego, sam mógł stać się przeklęty. Owa tabuiczna nieczystość była więc rodzajem pecha, który powodował, że człowiekowi nim naznaczonemu nic się nie udawało i w niczym nie osiągał sukcesu - pisze Jarosław Moser w drugiej części "Rewolucja chrześcijańska".
W ciągu wieków wokół prawdy o wcieleniu Chrystusa toczyły się spory teologiczne oraz powstawały liczne herezje, według których Chrystus albo nie był w pełni człowiekiem, albo nie nie był Bogiem. Kościół podkreśla, że Jezus Chrystus, narodzony w Betlejem z Maryi, żony cieśli Józefa, za Cezara Augusta (który panował w latach 30 p.n.e do 14 n.e.) był prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem.
Na figurze Chrystusa Króla w Krośnie pojawiła się czerwona substancja łudząco przypominająca krew. Znaczna część parafian była przekonana, że to cud. Jednak policyjna wstępna analiza substancji, pobranej z pomnika Chrystusa przed kościołem pw. Najświętszej Maryi Panny w Krośnie wykluczyła by była to substancja pochodzenia biologicznego.
- W tej chwili nikt nie może odpowiedzieć na pytanie co to jest – mówi ks. Jan Kutyna, proboszcz parafii pw. Najświętszej Maryi Panny.
Portal Nowiny24.pl podał sensacyjną informację o domniemanym cudzie w Krośnie. Przy kościele pw. Najświętszej Maryi Panny zbierają się mieszkańcy, przekonani, że na twarzy kamiennej figury Jezusa Chrystusa niosącego krzyż pojawiła się krew.
Dzięki uprzejmości Redakcji "Życia Duchowego", przedstawiamy Państwu tekst Bł. Karola de Foucauld. Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje. (Mt 10, 40) Przyjąć bliźniego to przyjąć cząstkę Jezusa, cząstkę Jezusowego ciała; Jezus słucha tego, co mówimy do bliźniego, i przyjmuje to, co czynimy naszym braciom; do Niego mówimy i Jemu czynimy… Z jakąż więc miłością, szacunkiem i radością winniśmy pragnąć czynić jak najwięcej dobra dla duszy czy ciała tych, których spotykamy na swojej drodze, zgodnie z ich i naszymi możliwościami; z jakąż czułością winniśmy przyjąć każdą ludzką istotę, kimkolwiek by ona była!… Ubogiego, który nieśmiało puka do drzwi, przełożonego, który w imię Kościoła i Stolicy Apostolskiej przychodzi odwiedzić nas wszystkich, wszystkich, wszystkich; ubogiego i biskupa, wszystkich, wszystkich, bo przyjmując ich, przyjmujemy Jezusa! To na tym fundamencie sprawiedliwy, który "żyje w wierze", buduje swoje zachowania, swoje związki z bliźnim, nie widząc w nich niczego innego jak tylk
Ivan Patterson powiedział, że chrześcijanie napotykają wiele przeszkód na swej drodze wiary. - Jezus mówił o nadrabianiu drogi, by powitać gości, o miłowaniu nieprzyjaciół, przebaczaniu naszym winowajcom – mówił duchowny.