Ukraina atakuje największy rosyjski terminal naftowy na Morzu Czarnym
Ukraina przeprowadziła udany atak dronowy na rosyjski port naftowy w Tuapse (Kraj Krasnodarski) nad Morzem Czarnym.
Kategoria
Sekcja: Wschód
Ukraina przeprowadziła udany atak dronowy na rosyjski port naftowy w Tuapse (Kraj Krasnodarski) nad Morzem Czarnym.
Jak czytamy na łamach „The Economist”, Ukraina zmaga się z ogromnym kryzysem finansowym. Pieniędzy starczy jej do końca lutego. Potem realne stanie się bankructwo.
Ukraina wykonała właśnie jeden z najbardziej spektakularnych ataków sabotażowych na terytorium Federacji Rosyjskiej. 31 października 2025 roku, w rejonie ramieńskim nieopodal Moskwy, ukraiński wywiad wojskowy HUR przeprowadził udaną operację specjalną, której celem był strategiczny rurociąg Kolcewoj — kluczowe ogniwo rosyjskiego systemu zaopatrywania armii w paliwa.
Pentagon miał zgodzić się na przekazanie Ukrainie amerykańskich rakiet dalekiego zasięgu Tomahawk. Ostateczna decyzja w tej sprawie należy jednak do Donalda Trumpa.
Rosja wzmacnia swoje siły na granicy z Finlandią, będącą od niedawna państwem członkowskim Sojuszu Północnoatlantyckiego.
Podczas gdy Rosja od ponad trzech lat prowadzi brutalną wojnę na Ukrainie, niszcząc szpitale, szkoły i infrastrukturę cywilną, Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) utrzymuje normalne relacje z urzędnikami Kremla. W ocenie ekspertów i obserwatorów międzynarodowych takie postępowanie oznacza de facto legitymizację zbrodniczego reżimu Władimira Putina i stawia pod znakiem zapytania moralną wiarygodność samej organizacji.
W nocy z 26 na 27 października doszło do jednego z najbardziej spektakularnych ataków dronowych na terytorium Rosji od początku wojny. Fala bezzałogowców uderzyła w obiekty wojskowe i przemysłowe w obwodzie moskiewskim, powodując eksplozje i pożary w kilku miejscach, w tym w bazie naftowej w Sierpuchowie, położonej zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od rosyjskiej stolicy. W sieci pojawiły się doniesienia o ewakuacji Władimira Putina z Kremla.
W nocy z czwartku na piątek Rosja znalazła się pod jednym z najintensywniejszych ataków dronowych od początku wojny. Według danych Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej, Ukraina miała wystrzelić około 200 bezzałogowców, z czego ponad 30 kierowało się bezpośrednio na Moskwę.
Sytuacja na froncie w Donbasie ponownie się zaostrza. Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy potwierdził, że w bronionym od wielu miesięcy Pokrowsku (obwód doniecki) znajduje się obecnie około 200 rosyjskich żołnierzy. To pierwsze oficjalne potwierdzenie ukraińskiego dowództwa, że oddziały agresora przedarły się do miasta.
Jak donoszą media, Władimir Putin znalazł się w jednym z najtrudniejszych momentów swojej politycznej kariery. Rosyjska gospodarka zaczyna się chwiać, deficyt budżetowy osiąga rekordowe poziomy, a społeczne niezadowolenie rośnie. Dodatkowo Stany Zjednoczone pod rządami Donalda Trumpa ponownie uderzyły w Moskwę nowym pakietem sankcji. Jak podaje brytyjski dziennik „The Telegraph”, na Kremlu narasta strach przed możliwością zamachu stanu.
Kibice Legii w czasie wczorajszego meczu ze Szachtarem zaprezentowali transparent przypominający o ukraińskim ludobójstwie na Wołyniu. To nie spodobało się ambasadorowi Ukrainy w Polsce, który grzmi o „prowokacyjnych transparentach”.
W nocy z czwartku na piątek doszło do największego od miesięcy ataku dronów na terytorium Federacji Rosyjskiej. Jak poinformowały lokalne władze, co najmniej pięć osób, w tym jedno dziecko, zostało rannych po tym, jak jeden z dronów uderzył w budynek mieszkalny w obwodzie moskiewskim. Rosyjskie ministerstwo obrony twierdzi, że nad kraj nadleciało aż 111 bezzałogowców, z których 110 miało zostać zestrzelonych.
W rosyjskim mieście Kopiejsk w obwodzie czelabińskim doszło do serii potężnych eksplozji w zakładzie należącym do kompleksu wojskowo-przemysłowego Federacji Rosyjskiej. Według lokalnych władz zginęło co najmniej dziesięć osób, a osiemnaście zostało rannych. Wybuchy były tak silne, że fala uderzeniowa uszkodziła okna w pobliskich budynkach i była słyszalna nawet w oddalonym o kilkanaście kilometrów Czelabińsku.
W nocy z 20 na 21 października na strategicznym odcinku linii kolejowej łączącej Psków z Sankt Petersburg doszło do dużej eksplozji — poinformowały źródła ukraińskiego wywiadu wojskowego. Rozróżnienie torów używanych przez rosyjskie siły zbrojne zostało poważnie naruszone, co skutkuje czasowym wstrzymaniem ruchu i zakłóceniem łańcuchów zaopatrzeniowych Kremla.
Kolejny groźny ruch ze strony Rosji. Wczoraj odpalono dwa międzykontynentalne pociski balistyczne o zasięgu ponad 10 tys. kilometrów. Nadzorował je z gabinetu Władimir Putin.