Ukraińcy rozczarowani USA. „To brak szacunku”
Wbrew licznym zapowiedziom Trumpa, do Kijowa nie dotarli dotychczas jego wysłannicy Steve Witkoff oraz Jared Kushner (prywatnie zięć Trumpa). Na Ukrainie narasta w związku z tym frustracja.
Kategoria
Sekcja: Wschód
Wbrew licznym zapowiedziom Trumpa, do Kijowa nie dotarli dotychczas jego wysłannicy Steve Witkoff oraz Jared Kushner (prywatnie zięć Trumpa). Na Ukrainie narasta w związku z tym frustracja.
„Akcesja Ukrainie do NATO i UE jest w egzystencjalnym interesie Polski i zmieni układ sił w regionie - być może - na stulecia. Jej skutki będą podobne do Ugody Perejesławskiej - tylko, że w drugą stronę” – uważa szef Związku Przedsiębiorców i Pracodawców Cezary Kaźmierczak.
Siły Zbrojne Ukrainy kontynuują systematyczne niszczenie rosyjskiego sektora energetycznego. Cel jest jasny – narzucić Rosji coraz większą cenę kontynuowania wojny, zniszczyć podstawę rosyjskiego eksportu i możliwość sfinansowania swojego wysiłku wojennego. W ciągu ostatniego tygodnia Ukraina kilka razy zaatakowała w sposób bardzo skuteczny rosyjskie składy paliwa i rafinerię w rosyjskim mieście Tuapse, które leży na brzegu Morza Czarnego, ledwie 70 km od Soczi.
Ukraińska strategia rażenia celów dalekiego zasięgu nabiera tempa i – jak podkreślają władze w Kijowie – zaczyna przynosić wymierne efekty. Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy poinformował, że 25 kwietnia bezzałogowce uderzyły w rosyjskie lotnisko Szagoł w obwodzie czelabińskim, czyli około 1700 kilometrów od granicy z Ukrainą. Celem miały być nowoczesne myśliwce, w tym Su-57 i Su-34.
Kolejna noc wojny przyniosła eskalację ataków powietrznych. Rosyjskie drony uderzyły w Odessę i Charków, powodując zniszczenia infrastruktury cywilnej i raniąc mieszkańców. Ukraińskie władze nie pozostawiły tego bez odpowiedzi – drony Kijowa zaatakowały rosyjski port Tuapse nad Morzem Czarnym.
Na Kremlu coraz trudniej ukrywać narastające problemy gospodarcze. Dane z początku 2026 roku pokazują wyraźne spowolnienie, a nawet pierwsze od lat spadki. Jednocześnie władze Rosji nie pozostawiają wątpliwości: mimo kryzysu wydatki wojenne pozostają nietykalne.
Rosjanie w stosunku do Ukrainy regularnie, wielokrotnie nie trafiali ze swoją oceną... i za każdym razem swoje błędy powtarzali podczas kolejnej rozgrywki. Tak było w zasadzie od 1991 roku, bo wtedy Moskwa była przekonana, że Ukraina niepodległości nie ogłosi. Ale najbardziej jest to aktualne dla roku 2014 i oczywiście 2022. Dlaczego uważam, że w 2014 roku Rosjanie tak samo przeliczyli się? Dlatego, że wydarzenia z tamtego okresu były dla Kremla taktycznym zwycięstwem i strategiczną porażką. I sądzę, że wiele osób w Polsce ma błędne wyobrażenie o tamtych wydarzeniach. Ja je śledziłem w zasadzie godzina po godzinie, więc pamiętam je bardzo dobrze.
Donald Tusk w rozmowie z „Financial Times”nie tylko podważał sojusz polsko-amerykański i współprace w ramach NATO, ale też straszył możliwym atakiem Rosji. Zupełnie inaczej sytuację widzi prezydent Finlandii.
W obliczu nasilających się działań hybrydowych w Europie estońskie służby bezpieczeństwa stawiają na zdecydowaną odpowiedź: szybkie ściganie i surowe kary. Szef Kaitsepolitseiamet, Harrys Puusepp, w rozmowie z Financial Times jasno wskazał kierunek działań, który – jego zdaniem – powinien stać się standardem w całej Europie.
Sytuacja bezpieczeństwa w Mali gwałtownie się pogarsza, a decyzja władz wojskowych o oparciu się na rosyjskim wsparciu nie przynosi oczekiwanych efektów. Według doniesień międzynarodowych mediów, w tym France 24 oraz Reutersa, rosyjskie formacje najemnicze nie są w stanie powstrzymać rosnącej aktywności ugrupowań islamistycznych.
Jak podają media, wizyta Wołodymyra Zełenskiego w Azerbejdżanie nabiera szerszego znaczenia niż tylko spotkanie bilateralne. Podczas rozmów z prezydentem Ilhamem Alijewem pojawiła się propozycja, która może wpłynąć na przyszły kształt dyplomatycznych prób zakończenia wojny.
W obliczu narastających pytań o tempo wsparcia militarnego dla Ukrainy pojawiają się jednoznaczne sygnały ze strony struktur NATO. Sojusz podkreśla, że dostawy broni ze Stanów Zjednoczonych – finansowane przez państwa europejskie – przebiegają bez zakłóceń i nie ma oznak ich spowolnienia.
W najnowszych badaniach opinii publicznej w Rosji pojawiają się sygnały, które jeszcze niedawno były trudne do wyobrażenia. Poparcie dla działań Władimira Putina spada nieprzerwanie od kilku tygodni, osiągając najniższy poziom od początku wojny na Ukrainie.
Ukraińskie służby bezpieczeństwa alarmują: wojna przenosi się do świata dzieci i młodzieży. Służba Bezpieczeństwa Ukrainy wraz z Policją Narodową udaremniła przygotowania do ataków terrorystycznych w dwóch regionach kraju. W obu przypadkach – jak podkreślają śledczy – za inspiracją stały rosyjskie służby specjalne.
Coraz więcej sygnałów wskazuje, że Rosja Władimira Putina traci realny wpływ na globalną politykę i przestaje być graczem pierwszej ligi. Amerykański tygodnik „Newsweek” ocenia, że mimo ostrej retoryki Kremla, Moskwa coraz częściej jedynie reaguje na wydarzenia, zamiast je kształtować.