W analizie podkreślono, że w kontekście konfliktu na Bliskim Wschodzie „Władimir Putin stał się zauważalnym brakującym ogniwem (…) wypowiadając się tylko sporadycznie, a nawet wtedy – bez znaczących konsekwencji”. Zdaniem autorów to wyraźny sygnał, że „pomimo całej retoryki Kremla, Rosja jest teraz mocarstwem drugorzędnym, kształtowanym bardziej przez wydarzenia niż wydarzenia przez nią”.

Choć rosyjscy urzędnicy starają się budować obraz siły, ich wypowiedzi – według „Newsweeka” – mają charakter propagandowy. Specjalny wysłannik Kremla Kiriłł Dmitrijew przekonywał, że „Europa i Wielka Brytania będą błagać o rosyjskie zasoby energetyczne”, a europejskich przywódców określał jako „podżegaczy wojennych (…) i liderów chaosu”. Jednak – jak zauważa tygodnik – tego typu deklaracje są „czystą życzeniową projekcją”, zwłaszcza że zależność Europy od rosyjskiego gazu spadła z 45 proc. do około 12 proc.

Znacznie bardziej niepokojące dla Kremla są dane dotyczące sytuacji wewnętrznej i gospodarczej. Ośrodek Carnegie Russia-Eurasia Center, cytowany w artykule, ocenia wprost: „Rosja (…) tkwi w impasie i niezwykle kosztownej wojnie, z której społeczeństwo może nigdy się w pełni nie podnieść”. Jednocześnie relacje z Chinami stają się coraz bardziej asymetryczne. Instytut Studiów nad Bezpieczeństwem UE wskazuje na „wyraźną lukę zależności”, która daje Pekinowi „asymetryczną elastyczność strategiczną”.

„Newsweek” zauważa, że Rosja coraz wyraźniej przegrywa również na poziomie dyplomatycznym. W kryzysie irańskim – jak podkreślono – „Moskwa okazała się nieistotna”, a rolę mediatora przejęły inne państwa, w tym Pakistan. To znaczący kontrast wobec czasów zimnej wojny, gdy Kreml był jednym z głównych architektów globalnego ładu.

Nie oznacza to jednak, że Rosja przestała być zagrożeniem. Magazyn zwraca uwagę, że Kreml nadal dysponuje narzędziami destabilizacji, takimi jak cyberataki, presja gospodarcza czy działania hybrydowe. Może też eskalować działania militarne lub zwiększać wsparcie dla sojuszników. Jednak – jak podkreślono – są to raczej działania destrukcyjne niż strategiczne.

Kluczowe podsumowanie artykułu brzmi jednoznacznie: „Putin wciąż ma karty. Są to jednak karty gracza ze słabą ręką, polegającego na blefie, a nie na czymkolwiek, co może dyktować warunki gry”. W ocenie „Newsweeka” Rosja nie jest już architektem globalnej polityki, lecz raczej uczestnikiem, który próbuje odnaleźć się w szybko zmieniającym się układzie sił.