„Regulacja miesiączki” u Federy
Feministyczne komentarze na temat danych aborcyjnych mogłyby przypominać wypowiedzi mafiosów na temat przestępczości zorganizowanej. Oczywiście gdyby tych ostatnich ktoś o to publicznie zapytał. Nikt przy zdrowych zmysłach tego jednak nie robi. Rzeczywistość jest bowiem taka, że feministki prawo aborcyjne mają w nosie i igrają sobie z nim, jak tylko mogą. Od czasu do czasu niektóre z nich nawet całkiem otwarcie przyznają się do swojego udziału w organizowaniu nielegalnej aborcji. Czy to wyjątki czy raczej reguła? Przeanalizujmy kilka faktów z różnych krajów.