Jakie są pana wrażenia po przeczytaniu listu Jarosława Gowina?
Właściwie tak szczegółowo się z tym listem jeszcze nie zapoznałem. Jarosław Gowin od samego początku miał swoje oryginalne podejście do tej rzeczywistości, jaka jest w ogóle w polityce i również w Platformie. Jest to bardzo wytrawny polityk, który wie co mówi, choć nie zawsze jest to zgodne z linią partii. Nigdy złego słowa o Jarosławie Gowinie nie mogę powiedzieć z kilku powodów, choćby właśnie że jest wytrawnym politykiem i dla tego, że był bardzo sprawnym ministrem sprawiedliwości i wiele udanych rzeczy rozpoczął. Dlatego o Jarku, jako moim koledze, zawsze mówię dobrze.
Jego list punktuje słabości PO i wraca do tego jaka powinna być, jakie były jej założenia...
On na pewno pod wieloma względami ma dużo racji, bo kiedy partia się zawiązuje i funkcjonuje jeszcze jako opozycja to trochę inaczej wygląda rzeczywistość. Kiedy trzeba wziąć w swoje ręce rządzenie i wszystkie problemy z tym związane zwłaszcza przez drugą kadencję Zawsze pojawią się wtedy odstępstwa od założeń. Aby zachować świeżość partyjną to warto wrócić do początków, ale czy da się wtedy rządzić? Myślę, że nie. To partia, która bierze władzę, działa już w innej płaszczyźnie.
Czy ten list Gowina jako punkt odniesienia, będzie szeroko dyskutowany w Platformie czy zostanie raczej zmarginalizowany?
Myślę, że będą o tym bardziej kuluarowe dyskusje, że nie będzie wewnętrznej debaty. Może się nim zajmie wąskie kierownictwo? Jarosław Gowin nie jest już ministrem sprawiedliwości. Nie ma więc pozycji, którą miał wcześniej.
Rozmawiał Jarosław Wróblewski
