David Cameron chce eksportować „małżeństwa” homoseksualne na cały świat
Cameron powiedział też, że chce „eksportować” „małżeństwa” jednopłciowe na cały świat, tak, aby inne kraje mogły iść za tym przykładem”.
Kategoria
Sekcja: Wiadomości
Cameron powiedział też, że chce „eksportować” „małżeństwa” jednopłciowe na cały świat, tak, aby inne kraje mogły iść za tym przykładem”.
Marta Brzezińska-Waleszczyk: „Z prawdą nie zawsze trzeba się obnosić, warunkiem pojednania często bywa właśnie odsunięcie jej na bok, a nie eksponowanie. Np. stwierdzenie "masz krzywe nogi i paskudny charakter" może być zgodne z prawdą, ale na pewno nie poprawi relacji z partnerem” - pisze Wojciech Maziarski. Czy rzeczywiście, da się zbudować autentyczne pojednania na przemilczeniu prawdy?
Zsolt Bayer: Wracamy zatem do pytania: czy to realne, żeby stworzyć ścisłe środkowoeuropejskie porozumienie rozciągające się od Bałtyku do Morza Adriatyckiego w ramach Unii albo – jeśli, nie daj Boże, Unia się rozpadnie – zamiast niej?
Radwańska przygotowuje się właśnie do udziału w turnieju w Kaliforni, gdzie na konferencji prasowej została zapytana m.in. o rozbierane fotografie dla magazyny ESPN.
I właśnie za to działanie Andrzej Biernat chce wyrzucenia konserwatysów z PO. - Dysydencka trójka zagłosowała tak, bo ona już dzisiaj zaczyna sobie szukać miejsca na mapie politycznej, gdzie indziej niż w Platformie - mówił poseł w "Faktach po Faktach" w TVN24. - Każdy z nich ma jakiś projekt polityczny zbieżny z naszym projektem i zaznaczają swoją inność, przez co wzbudzają zainteresowanie mediów – ocenił.
Maziarski nie bawi się w niuanse, ale jednoznacznie zarzuca ks. Isakowiczowi-Zaleskiemu „łganie”. Dlaczego? Bo rzekomo „łgał” on, że w relacjach ukraińsko-polskich chodzi mu o prawdę (która zresztą wcale nie jest potrzebna, jak podkreśla Maziarski, bo „czasem trzeba ją odsunąć na bok”). Ale nagle Maziarski odkrył, że wcale nie o nią chodzi, a o naruszenie największej świętości, czyli o zmianę linii politycznej Giedoycia-Michnika-Geremka. I w związku z tym rozsierdził się straszliwie.
O sprawie pisaliśmy całkiem niedawno:
Panowie, gdyby ktokolwiek z chrześcijańskich apologetów, usiłował cokolwiek udowadniać stanem wiedzy o egiptologii z początku XX wieku, wyśmiano by go. Przedziwnie jednak bzdura i naciąganie, lub wręcz zmyślanie faktów Geralda Masseya na się świetnie, a jego nazwisko, przy którym nie podaje się zwykle daty jego śmierci, ma swoim zagranicznym brzmieniem zamykać buzie, tym, co usiłują wierzyć w Jezusa.
Wydarzenia miały miejsce w szkole publicznej Seri Pristana na przedmieściach Kuala Lumpur. Sprawa stała się głośna, gdy jedna z matek, Guneswari Kelly, umieściła w internecie zdjęcia dzieci pochodzenia chińskiego i hinduskiego (to przeważnie chrześcijanie i hinduiści) jedzące w niehigienicznych warunkach. „Czy to słuszne, że w szkole publicznej, jaką jest Seri Pristana, traktuje się nasze dzieci nie będące mzułmanami w ten sposób?" - podpisała zdjęcie Guneswari Kelly.
Spotkanie inaugurujące Światowe Dni Młodzieży rozpoczęło się od różańca. Następnie abp Orani João Tempesta, metropolita Rio de Janeiro odprawił mszę. Przybyli ze 175 krajów pielgrzymi przynieśli ze sobą flagi i transparenty. Wielu grupom towarzyszyli biskupi, którzy koncelebrowali eucharystię z arcybiskupem Tempestą. Pogoda dała się zebranym we znaki. Temperatura spadła do 13 stopni, cały czas padał deszcz.
Jeszcze w piątek pod numerem 1469 widniał druk z datą „kwiecień 2013”, który w istocie był drukiem złożonym w 2012 roku w pierwszej, najbardziej skrajnej wersji. To było jakieś genderowe szaleństwo, w myśl którego dzieci, nawet pięcioletnie, za zgodą rodziców mogły być poddawane nieodwracalnym operacjom, mającym na celu zmianę płci. W pierwotnej wersji ten druk był datowany na 2012 rok, zaś tu pojawił się pod datą „kwiecień 2013”. Jednocześnie, dołączono do niego opinię od innego projektu.
Jak podaje Gazeta.pl, tęcza stanęła w płomieniach około godz. 4 nad ranem. Na miejscu szybko zjawiła się straż pożarna, która powiadomiła policję. Komendzie Stołecznej nie udało się jednak jak na razie nikogo zatrzymać. Sprawcy nie widzieli też przechodnie, których mimo późnej pory nie brakowało w okolicy pl. Zbawiciela.
22 lipca mężczyzna wszedł do biura Donxing by zarejestrować czwarte dziecko by otrzymać hukou, które zapewnia mieszkańcom Chin dostęp do edukacji, opieki medycznej i podróżowanie pociągami i samolotami. Urzędnicy odmówili wyemitowania dla jego dziecka hukou, do czasu aż zapłaci karę grzywny za naruszenie polityki jednego dziecka. W prowincji Guangxi wysokość tej kary waha się od 3 690 do 31 733 dolarów, podczas gdy średni przychód mieszkańca wynosi 3 071 dolarów.
Aresztowanie ma związek z niedawno wprowadzonym prawem wymierzonym w homoseksualistów.