Hip-hopowi barbarzyńcy
Hip-hop to nie jest muzyka z mojej bajki. Nigdy jej nie słuchałem, a nawet więcej , gdy tylko przypadkowo natknąłem się na rap, to wyłączałem odbiornik. Już sama jej agresywna forma i jej rytm drażniły mnie. Wbrew swoim zwyczajom odrzucałem ten rodzaj muzyki bez jakiejkolwiek próby jej zrozumienia. Nie miałem poczucia, ze mamy do czynienia z interesującym zjawiskiem muzycznym, czy tym bardziej społecznym. Był to bowiem dla mnie rytm , bo nawet nie chciałem go nazywać muzyką, marginesu społecznego, subkultur postwięziennych, czy po prostu kryminalnych.