Tygodnik Powszechny w swoim temacie okładkowym powraca do sprawy tragedii himalaistów na Broad Peak.
Polski Związek Alpinizmu opublikował raport na temat tragicznej wyprawy zimowej na Broad Peak. Spodziewano się dokumentu wyważonego, a tymczasem jest on mocnym oskarżeniem uczestników – szczególnie Adam Bieleckiego, który na szczyt wszedł jako pierwszy i jako pierwszy z niego zszedł. Najważniejsze oskarżenie wobec Bieleckiego dotyczy jego niezachowania kontaktu wzrokowego z partnerami. We wczorajszym numerze Tygodnika Powszechnego ukazał się obszerny wywiad z Bieleckim który odpiera zarzuty jakie stawia mu raport.
Zapewnia, że zasada kontaktu wzrokowego jest dla niego czymś niezwykle istotnym jednak równocześnie jest przekonany, że wszyscy czterej himalaiści po prostu uciekali ze szczytu przed śmiercią: „Byłem pewien, że umrę i nie zejdę z tej góry”.
Bielecki tłumaczy też sytuację w której zdecydowano o udanym, ale tragicznym ataku na Broad Peak: „Należało po prostu zawrócić z przedwierzchołka Rocky Summit. Decyzje o ataku podjął Maciek, a my z Arturem udowodniliśmy, że idąc po bandzie, da się wyjść i zejść. Dziś mogę powiedzieć coś, czego nigdy dotąd nie mówiłem: przyczyną tragedii na Broad Peak była błędna ocena swojego stanu przez Maćka i Tomka. Każdy z nas na tej grani musiał spojrzeć w głąb siebie i powiedzieć „dam radę” albo nie dam rady. Oni się pomylili. Co do mnie, w momencie, kiedy Maciek-autorytet mówi 'idziemy', to ja – młody koń wyścigowy – pomyślałem: 'Nie będę miękł”. Tak popełniłem błąd. Nie powiedziałem tego co myślałem: 'Dobra, ale w takim tempie nie jest w stanie tego zrobić. Trzeba gnać.”
Himalaista wyjaśnił też swoje zachowanie przy zejściu z góry: „Byłem przerażony późną porą. Tak, pognałem, bo się zwyczajnie bałem. Psychicznie nie udźwignąłem tego ataku. Wszystko było na krawędzi paniki i walki o życie.
Do wypowiedzi Bieleckiego odniósł się Piotr Pustelnik, legenda polskiego alpinizmu: „Wspinanie to nie jest 'one way ticket', a potem jest ratuj się kto może, tylko polega na tym, że jesteśmy ze sobą od początku do końca.” Dodał, że jego zdaniem Bielecki reaguje na raport „emocjonalnie”.
5 marca na wierzchołku Broad Peaku (8047 m) stanęli kolejno: 29-letni Adam Bielecki (KW Kraków), 33-letni Artur Małek (KW Katowice), 58-letni Maciej Berbeka (KW Zakopane) i 27-letni Tomasz Kowalski (KW Warszawa). Berbece i Kowalskiemu nie udało się dotrzeć na noc do obozu. Trzy dni później zostali uznani za zmarłych.
W lipcu Jacek Berbeka, brat Macieja, zorganizował prywatną ekspedycję, w której udział wzięli udział Jacek Jawień, ratownik Grupy Beskidzkiej GOPR oraz Krzysztof Tarasewicz. Udało im się odnaleźć ciało Kowalskiego, Macieja Berbeki nie odnaleźli.
ToR/Tygodnik Powszechny/TVN24/wp.pl
