Wiadomości
„Dzierżyński. Miłość i rewolucja” Sylwii Frołow to dzieło, najdelikatniej rzecz ujmując, zaskakujące. Autorka postanowiła bowiem wydać dziełko, które jest – zachowując wszelkie proporcje – apologią Feliksa Dzierżyńskiego, próbą pokazania ludzkiego, sympatycznego oblicza tego masowego zabójcy i niszczyciela Polski, sługi komunistycznych oprawców. A katolickie wydawnictwo wydało je we własnej serii i nie opatrzyło choćby próbą polemiki z tak ciepłym spojrzeniem. Nie, oczywiście Frołow nie kwestionuje zbrodni komunizmu, ani udziału w nich Dzierżyńskiego, nie jest w najmniejszym stopniu komunistką, ale wyraźnie lubi swojego bohatera i fascynują ją jego wiara, a sam zbrodniarz staje się pod jej piórem miłym facetem, który w gruncie rzeczy nie wiedział, co się dzieje i zakładał ideową formację rewolucjonistów (czyli CzeKa), która wprawdzie lekko wymknęła mu się spod kontroli, ale przecież nie możemy go za to winić.