Historyk: „Resortowe dzieci” to produkt dziennikarzy sfrustrowanych
Jego zdaniem książka przypomina propagandę marcową. – Podobieństwa do propagandy marcowej są uderzające – pisze w najnowszym „Tygodniku Powszechnym” historyk. – Autorzy korzystają z teczek, piętnują ludzi, których rodzice nosili obcobrzmiące, żydowskie nazwiska. Bez żenady zaglądają w spodnie, cytują, kto był czyim ojcem i matką, jak leci, po nazwiskach – oznajmia.