Terlikowska: „Ludzie tworzyli dzieci jak lalki”, czyli ciemna strona In Vitro
In vitro to metoda przezwyciężania niepłodności, która z leczeniem nie ma nic wspólnego. To produkcja dzieci na zamówienie samotnych starzejących się bogatych kobiet, określających się mianem „solo mam”, czy par homoseksualnych. To produkcja dzieci z nasienia ich dziadka czy komórek jajowych siostry. To cały biznes związany z handlem nasieniem czy surogatkami. Przesada? Skądże. Wszystko to opisała Karolina Domagalska w książce „Nie przeproszę, że urodziłam. Historie rodzin z in vitro”. I choć ma ona promować sztuczne zapłodnienie, to w dużej mierze promuje patologię. Bo dziś te wynaturzenia i patologie sprzedaje się pod hasłem nowoczesności i weryfikacji „zakurzonych poglądów i definicji”. Warto więc być czujnym. Trudno też tu cokolwiek komentować. Najlepiej oddać głos bohaterom książki.