Wiadomości
Kobieta od dziecka cierpiała na depresję. Myśli samobójcze nieustannie towarzyszą jej od dzieciństwa. Z powodu choroby od 21. roku życia przebywa w zakładzie psychiatrycznym. "Życie jest nie dla mnie" - cytuje kobietę "Independent". Laura planuje teraz swój pogrzeb i zastanawia się nad ostatnimi słowami, które wypowie do swojej matki i babci - pisze dziennik. Dokładnej daty śmierci jeszcze nie wyznaczono. Laura uznaje rodziców za współwinnych jej tragedii. - Byli za młodzi, by mieć dziecko - opowiada. Wychowywali ją dziadkowie. Mimo że, jak sama przyznaje, dokładali oni wszelkich starań, by zaspokoić jej podstawowe potrzeby, dać poczucie bezpieczeństwa, to i tak dzieciństwo wspomina jako bardzo smutne i bolesne. Podkreśla jednocześnie, że nawet jeśli wyglądałoby ono inaczej, to i tak pewnie nosiłaby w sobie pragnienie śmierci. Laura wspomina, że pierwsze myśli o samobójstwie miała już w wieku sześciu lat. - Pamiętam, jak jako dziecko przypadkowo podniosłam naładowaną broń. Z łatwością