Terlikowska: Żyrafek ma więcej praw niż dziecko
Historia pierwsza: Poród był ciężki, dziecko słabe, matka je odrzuciła i nawet nie chciała nakarmić go swoim pokarmem. Przeżyło tylko dzięki ludziom dobrej woli, którzy je karmili przez smoczek mlekiem z butelki i pielęgnowali. O szczęściu może więc mówić mały żyrafek, który przyszedł na świat w warszawskim ogrodzie zoologicznym. Personel zaangażował się na maksa. Zwierzę żyje i z każdym dniem ma się coraz lepiej. „Całodobowa opieka, przytulanie, masaże - zwierzakowi niczego nie brakowało. Pracownicy zoo nocowali z nim nawet na sianie!” – czytamy na fanpage’u żyrafiątka na portalu społecznościowym. Piękne, kawał dobrej robot. Pod informacją gratulacje, radosne wpisy. Jest się w końcu z czego cieszyć. Natura wydała wyrok, ludzie pomogli, zwierzę żyje. Jest radość.