Wiadomości
„Fredrick” – taką wdzięczną nazwę nosi aplikacja dla panów. „Fredrick”, choć wirtualny, to jak nikt zna duszę kobiety, potrafi reagować na jej potrzeby i kaprysy, wie, jak spełniać jej zachcianki. I wie, co robić, by kobiety nie drażnić. A przecież nie ma nic gorszego niż rozdrażniona, zrzędząca pod nosem żona, której nic nie pasuje, nic nie cieszy. Tsunami przy niej to pestka. „Frederik” ma jeszcze jedną właściwość, której brakuje ponoć panom. I to jest jego największy atut. To umiejętność radzenia sobie z kobiecym PMS i towarzyszącymi mu zmianami nastroju. Biedni ci mężczyźni, jak radzili oni sobie z tą kwestią w czasach przedinternetowych? Teraz, dzięki podpowiedziom „Frederika”, ich życie znów będzie prostsze, a poskromiony PMS niczym ich już nie zaskoczy. Panowie, do dzieła!