„Ten cios Rosja odczuje”. Wchodzi w życie embargo na rosyjską ropę
Już od 5 grudnia rosyjska ropa naftowa nie będzie mogła trafiać drogą morską zarówno do krajów członkowskich Unii Europejskiej, jak i do Wielkiej Brytanii.
Kategoria
Podkategoria: Rosja
Już od 5 grudnia rosyjska ropa naftowa nie będzie mogła trafiać drogą morską zarówno do krajów członkowskich Unii Europejskiej, jak i do Wielkiej Brytanii.
Jeszcze kilka miesięcy temu Kreml zapewniał, że nie boi się zachodnich sankcji. Teraz jednak sam Władimir Putin musiał przyznać, że nałożone na jego kraj po napaści na Ukrainę restrykcje są bardzo dotkliwe. Przywódca terrorystycznego reżimu wprost stwierdził, że Rosja jest bardzo uzależniona od zagranicznych rynków.
Siergiej Ławrow wciąż nie może pogodzić się z tym, że Polska nie wpuściła go na odbywający się dziś w Łodzi szczyt OBWE. Szef rosyjskiej dyplomacji stwierdził w tym kontekście, że Polska „kopie grób dla tej organizacji”.
W rozmowie z RIA Novosti, szef rosyjskiego wywiadu zagranicznego (SWR) Siergiej Naryszkin oskarżył Polskę już po raz kolejny oskarżył o chęć zaanektowania zachodniej części Ukrainy. Do swoich oszczerstw dołączył też manipulacje na temat „kolejnej rzezi wołyńskiej”.
Jak donoszą media, do upadku gospodarczego okupowanego przez Rosję Krymu przyczyniła się głównie błędna polityka Kremla. Pierwszym ciosem dla tamtejszego rolnictwa było po zajęciu przez rosyjskie wojska Chersonia sprzedawanie skradzionych tam płodów rolnym po bardzo zaniżonych cenach – głównie przez wojskowych i ich współpracowników.
Ministrowie sprawiedliwości krajów G7 przyjęli Deklarację Berlińską i zgodzili się na ścisłą koordynację współpracy w celu zbadania zbrodni wojennych na Ukrainie i postawienia winnych przed wymiarem sprawiedliwości.
Papież Franciszek pierwszy raz od 24 lutego zdecydował się wprost nazwać Rosję agresorem i potępić Władimira Putina. Ta przemiana papieskiej retoryki niezwykle zabolała Kreml, który wręcz „wyje” ze wściekłości.
W Rosji doszło do kolejnej serii tajemniczych pożarów. W płomieniach stanęła elektrociepłownia w Permie, zbiornik z produktami ropopochodnymi w obwodzie briańskim, centrum handlowe w Krasnojarsku i magazyn wyrobów z tworzyw sztucznych w Wołgogradzie. W Czelabińsku z kolei doszło do potężnej eksplozji.
Sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ołeksij Daniłow wyraził dość mocną opinię na temat byłego prezydenta Federacji Rosyjskiej Dmitrija Miedwiediewa.
„Reżim sankcyjny wprowadzony przez Zachód po agresji Rosji na Ukrainę musi być utrzymany, a nawet zaostrzany” – podkreśla w swoim wpisie Stanisław Żaryn.
Jak donosi PAP, fińska Straż Graniczna ostrzega przed Rosjanami, którzy wyjechali z ojczystego kraju uciekając przez mobilizacją. Jak podano prawie wszyscy, „którzy jesienią przybyli do Finlandii, w tym w związku z ogłoszeniem w Rosji powszechnej mobilizacji, nie powrócili do ojczyzny w przewidzianych terminach” – czytamy na portalu TVP Info.
Widać już wyraźnie, czemu służyła tzw. częściowa mobilizacja w Rosji, ogłoszona we wrześniu przez Władimira Putina. Nie chodziło o przełom na froncie, ale załatanie dziur na najbliższe kilka miesięcy. Zmobilizowano to klasyczne mięso armatnie, rzucane na front w celu hamowania postępów ukraińskich, lub osłabiania pozycji obronnych przeciwnika.
„Powiem wam, że jeśli przegramy, to Haga, czy to realna, czy hipotetyczna, przyjdzie nawet po sprzątacza ulic, który zamiata bruk za Kremlem” –przyznała jedna z czołowych propagandystek Kremla, red. nacz. Russia Today Margarita Simonian.
Rosjanie wciąż mają ogromny problem z mobilizacją. Jak informuje niezależny rosyjski portal theins.ru, niektórzy z nich wolą się okaleczyć niż iść na front. Zdarzają się też przypadki samobójstw związanych z mobilizacją.
Niespodziewana i nagła śmierć szefa białoruskiej dyplomacji Władimira Makieja została przez wielu odebrana jako sygnał ostrzegawczy wysłany z Kremla do białoruskiego dyktatora Aleksandra Łukaszenki, że on może być następny.