Kościół
Mam za sobą wiele rozmów z mężami i żonami, którzy znaleźli się w podobnej sytuacji. Ilekroć jedno z małżonków zostało świadkiem Jehowy, adwentystą lub zielonoświątkowcem, a drugie nie chce ulegle zgodzić się na jednostronne narzucenie domownikom licznych konsekwencji, jakie z tej decyzji wynikają - w rodzinie zaczyna dziać się źle. Związanie się współmałżonka ze świadkami Jehowy lub inną tego rodzaju grupą niemal automatycznie izoluje ich rodzinę od krewnych i znajomych. To nie jest nawet tak, że zainteresowania takiego nowego adepta jehowitów czy adwentystów są monotematycznie religijne. Takiego człowieka praktycznie nie interesują bowiem pytania o sens życia, nie da się z nim rozmawiać nawet na temat Boga i Jego doskonałości ani na temat pogłębiania się w życiu modlitwy. Jedyne, co go naprawdę interesuje i o czym wyłącznie chce mówić, to polemiczna wobec wiary katolickiej doktryna jego sekty. Nic zatem dziwnego, że ludzi męczą sytuacje towarzyskie, w których niemożliwa jest zwyczajn