Kościół
Dzisiejsza Ewangelia ukazuje tragiczną historię człowieka chorego od wielu lat, który przez te długie lata pragnął uleczenia, pewnie modlił się o nie i robił wszystko, co było w jego mocy, by wyzdrowieć. I zdarzyło się, że wreszcie spotkał na swojej drodze Tego, który jest jedynym Lekarzem, i został przez Niego uleczony. Wydawałoby się, że osiągnął to, o czym marzył; można by sądzić, że wobec takiego cudu, którego doświadczył na sobie, jego wdzięczność wobec Dobroczyńcy powinna wręcz spowodować przylgnięcie do Niego. Tak było np. w przypadku uzdrowionego przez Pana Jezusa – po drugiej stronie Jeziora Galilejskiego – człowieka opętanego. Chciał on pozostać z Jezusem, ale Pan Jezus nie zgodził się na to. Jednak w przypadku chorego z dzisiejszej Ewangelii okazało się, że „przydarzyło mu się coś gorszego”: przydarzył mu się grzech niewdzięczności i zdrady wobec Dobroczyńcy. Wydaje się, że uzdrowiony zupełnie zapomniał o Dobroczyńcy. Zamiast okazać wdzięczność, chory, lękając się o siebie,