Jak liberalne elity zniszczyły księdza Lemańskiego
W specjalnym liście skierowanym do swoich darczyńców ks. Lemański oznajmia, że rezygnuje z walki sądowej o zdjęcie kar. Powodem jest to, że trybunał watykański oddalił jego prośbę o zdjęcie z niego opłat sądowych. I to właśnie tak rozemocjonowało suspendowanego kapłana, że ten zdecydował się zakończyć sądową walkę. – Wymagane ode mnie wpłaty – napisał ksiądz w liście, którego fragmenty publikuje dziś „Gazeta Wyborcza” – sięgają niewyobrażalnych kwot. Nie będę zbierał pieniędzy na ten cel. Nie popełniłem żadnej zbrodni i żadne przestępstwo przypisywane mi przez biskupa nie obciąża mojego sumienia. Na szczęście kara suspensy to nie kara śmierci. Można po niej żyć. Nadal jestem księdzem Kościoła rzymskokatolickiego – napisał ks. Lemański.