Wiadomości
„... zaraza populizmu wydaje się wdzierać jeszcze głębiej: na niektóre plebanie i do pałaców biskupich, na ambony, do domów katolickich polityków i działaczy, do redakcji katolickich mediów” - diagnozuje Sawicki. I przekonuje, że u postaw tego zjawiska jest diagnoza sytuacji. „Wiernych wciąż powoli ubywa, procent młodzieży odchodzącej od Kościoła jest bardzo niepokojący, sytuacja kulturowo-społeczna coraz trudniejsza, czasami wręcz wroga. Do tego na naszym polskim podwórku mało jest promieni optymizmu, które by wskazywały na możliwość poprawy niekorzystnego trendu. Nikt też nie chce się przyznać do błędów duszpasterskich, do toksycznych mariaży ołtarza z tronem, do przespanych lat transformacji ustrojowej, do braku wizji Kościoła w XXI wieku. Sytuacja jest po prostu idealna do populistycznej ofensywy” - oznajmia.