Wiadomości
Występy Pana Kiełbasy (nazywanego też Panem Parówą) mogą sprawić, że z pola widzenia zniknie nam inny „artysta kabaretowy”, lider rozrywkowej partii przyjaciół sztucznego penisa, który opublikował ostatnio – przy pomocy innego specjalisty od pisania wciąż tego samego tekstu wyjaśniającego, dlaczego z prawicy przeszedł do „Krytyki Politycznej” - „intelektualne uzasadnienie antykatolicyzmu i ateizmu”. Dzieło to – i już samo to wywołuje uśmiech politowania – ma być polemiką z Kołakowskim i Michnikiem, ale jednym z najczęściej wymienianych w nim nazwisk (w pytaniach) jest moje... Tyle, że ja nie wyznaję ani doktryny Michnika ani Kołakowskiego, a pojawiam się w książce głównie dlatego, że w co piątym pytaniu Cezary Michalski jednym tchem wymienia dręczące go katolickie „demony”. Poza mną są to jeszcze Marek Jurek, Paweł Lisicki, Grzegorz Górny, a także – w roli katolickich oszołomów – Bronisław Wildstein i Michał Królikowski, a czasem jeszcze arcybiskup Józef Michalik.