Uwaga

Zaorał świeży asfalt. Tymczasem 26 tys. zł czeka na niego od 17 lat

Głośna sprawa rolnika z Gliwic, który w sierpniu wjechał ciągnikiem na świeżo wyremontowaną drogę i zaorał fragment asfaltu, ma zaskakujące tło. Mężczyzna przekonuje, że część terenu nadal należy do niego. Tymczasem – jak ustaliła „Rzeczpospolita” – od 17 lat w depozycie sądowym czeka na niego ponad 26 tys. zł odszkodowania za grunt przejęty przez miasto. Rolnik pieniędzy jednak nie odebrał, bo uważa, że powinien otrzymać więcej.

2 min czytania
Rolnik zaorał asfalt
Rolnik zaorał asfalt · fot. Screenshot - X Zbigniew Kasperczuk KONFEDERACJA

Spór sięga początku XXI wieku. W 2001 roku decyzją prezydenta Gliwic dokonano podziału działek w Ostropie, a część gruntów przeznaczono pod drogę. Właściciel odwoływał się od decyzji, a później kwestionował również wysokość należnego mu odszkodowania. Jak opisuje Janina Blikowska na łamach „Rzeczpospolitej”, sprawą zajmowały się w kolejnych latach m.in. gliwicki magistrat, wojewoda śląski oraz Wojewódzki Sąd Administracyjny w Katowicach.

Pieniądze czekają od 2009 roku

Ostateczna wycena została sporządzona w 2005 roku. Za 1690 mkw. przejętego gruntu rolnikowi przyznano 26 803 zł. Miasto informowało go o możliwości odbioru odszkodowania w 2006 i ponownie w 2008 roku.

– „Po ostatnim piśmie oświadczył on, że nie zgadza się z wysokością ustalonego odszkodowania i odmawia jego odbioru” – relacjonuje rzeczniczka Zarządu Dróg Miejskich w Gliwicach Jadwiga Jagiełło-Stiborska.

Ponieważ mężczyzna pieniędzy nie przyjął, 7 września 2009 roku trafiły one do depozytu sądowego. I pozostają tam do dziś.

Sprawa ponownie stała się głośna po sierpniowym incydencie na ulicy Rybackiej w gliwickiej Ostropie. 60-letni rolnik wjechał traktorem z pługiem na świeżo położony asfalt i zaczął niszczyć nawierzchnię. Tłumaczył policjantom, że droga znajduje się na jego ziemi. Zarząd Dróg Miejskich utrzymuje jednak, że sporny teren został legalnie przejęty przez miasto.

Sam fakt, że odszkodowanie od kilkunastu lat pozostaje w depozycie, nie oznacza przy tym, że pieniądze będą czekały bezterminowo.

– „Czas ten jest uzależniony od tytułu, z którego środki zostały złożone oraz przebiegu konkretnego postępowania. Jeżeli sprawa nadal się toczy albo nie wystąpiły przesłanki do wydania lub zwrotu pieniędzy, środki pozostają w depozycie” – wyjaśnia Biuro Prasowe Sądu Okręgowego we Wrocławiu.

Sędzia Agata Dybek-Zdyń z Sądu Okręgowego w Gliwicach przypomina natomiast, że niepodjęte depozyty mogą zostać zlikwidowane zgodnie ze specjalną ustawą.

– „Termin do odbioru depozytu wynosi trzy lata od dnia doręczenia wezwania do odbioru uprawnionemu” – wyjaśnia sędzia.

Jeżeli uprawniony nadal nie odbiera pieniędzy, po przeprowadzeniu przewidzianej prawem procedury depozyt może ostatecznie przejść na własność Skarbu Państwa.

Na razie jednak ponad 26 tys. zł nadal czeka. Jak potwierdził gliwicki sąd:

– „Kwota ta nie została wypłacona stronom”.

Historia ma więc osobliwy finał. Rolnik, który uważa, że miasto bezprawnie korzysta z jego ziemi i posunął się nawet do zaorania świeżego asfaltu, od 17 lat nie odebrał odszkodowania przyznanego właśnie za przejęcie spornego gruntu. Problemem nie jest więc brak pieniędzy, lecz trwający od lat spór o to, ile ten grunt rzeczywiście był wart.

Źródło: mp/Rzeczpospolita, media, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej