Ukraina

Tuskowi ludzie już uwierzyli Ukrainie ws. roku UPA we Lwowie

Najpierw ukraińscy samorządowcy postanowili uczcić organizację odpowiedzialną za ludobójstwo Polaków, a teraz polski rząd z nadzieją wypatruje zmiany ich stanowiska. Wiceminister spraw zagranicznych Marcin Bosacki poinformował, że otoczenie Wołodymyra Zełenskiego obiecało zablokowanie uchwały ustanawiającej rok 2027 rokiem UPA i Romana Szuchewycza. Problem w tym, że sam ukraiński prezydent jeszcze kilka miesięcy temu uhonorował banderowską formację, nadając jej imię jednostce wojskowej.

2 min czytania
Lwów, upamiętnienie UPA
Lwów, upamiętnienie UPA · fot. Screenshot - YouTube (Суспільне Львів)

We wtorek 20 października Lwowska Rada Obwodowa przyjęła uchwały ustanawiające rok 2027 rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii, jej dowódcy Romana Szuchewycza oraz działacza OUN Ołeha Olżycza.

Decyzja wywołała oburzenie w Polsce. Sprzeciw zgłosili przedstawiciele Instytutu Pamięci Narodowej, a minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz uznał ją za nieakceptowalną.

Tymczasem przedstawiciel lwowskiego samorządu Swiatosław Szeremeta nie pozostawił wątpliwości co do intencji autorów uchwały.

– To nasza historia, nasi bohaterowie i powinniśmy należycie uczcić ich pamięć – przekonywał podczas posiedzenia rady.

Bosacki wierzy zapewnieniom Kijowa

W środę wiceminister spraw zagranicznych Marcin Bosacki przekazał w TVN24, że Warszawa otrzymała od najbliższych współpracowników ukraińskiego prezydenta zapewnienie o niewprowadzaniu kontrowersyjnej uchwały w życie.

– To bardzo zła decyzja, wręcz prowokacyjna – stwierdził wiceszef MSZ.

Posunął się nawet do sugestii, że uchwała wygląda na działanie rosyjskich agentów.

Bosacki uznał również za pozytywny sygnał usunięcie informacji o uchwale z oficjalnej strony władz obwodu lwowskiego.

– Trzymamy za słowo kancelarię prezydenta Zełenskiego – oznajmił.

Wygląda więc na to, że polska dyplomacja znalazła nowy sposób rozwiązywania historycznych sporów: wystarczy obietnica z Kijowa i zniknięcie informacji ze strony internetowej. Tyle że usunięcie komunikatu nie oznacza formalnego uchylenia decyzji.

Trudno też zapomnieć o wcześniejszej postawie samego Wołodymyra Zełenskiego.

Pod koniec maja 2026 roku ukraiński prezydent nadał jednej z jednostek wojskowych imię „Bohaterów UPA”. Decyzję uzasadniano potrzebą przywracania historycznych tradycji ukraińskiego wojska.

Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartosz Grodecki nazwał wówczas ten gest „policzkiem w naszą stronę”. Było to szczególnie rażące wobec pamięci o dziesiątkach tysięcy Polaków zamordowanych przez ukraińskich nacjonalistów podczas II wojny światowej. Instytut Pamięci Narodowej przypomina, że OUN-B i UPA odpowiadały za zaplanowaną eksterminację polskiej ludności cywilnej na Wołyniu i w Galicji Wschodniej.

Roman Szuchewycz, którego postanowili uczcić lwowscy radni, był naczelnym dowódcą UPA w okresie, gdy formacja kontynuowała masowe mordy na Polakach.

W tej sytuacji optymizm przedstawicieli rządu Donalda Tuska może co najmniej budzić zdumienie. Warszawa otrzymała kolejne zapewnienie, ale – jak zwykle - nie przedstawiła informacji o formalnym uchyleniu uchwały.

Zenon Witkowski

Źródło: mp/PAP, Rzeczpospolita, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej