Spór dotyczył trzeciej raty subwencji za 2024 rok w wysokości 6 483 343,76 zł. NSA utrzymał stanowisko Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, według którego Andrzej Domański nie pozostawał w bezczynności, ponieważ opierał się na wcześniejszej uchwale Państwowej Komisji Wyborczej. Minister finansów nazwał rozstrzygnięcie „miażdżącym dla PiS”.
Gdy orzeczenie jest niewygodne, przestaje się liczyć
Rządowi triumfatorzy przemilczają kluczową część tej historii. W grudniu 2024 roku Sąd Najwyższy uznał skargę komitetu PiS za zasadną, wskazując, że uchwała PKW była ogólnikowa, nie przedstawiała właściwie toku rozumowania i nie wykazywała dostatecznie zakwestionowanych naruszeń. W wykonaniu tego postanowienia PKW formalnie przyjęła sprawozdanie komitetu.
Dla rządu orzeczenie okazało się jednak „nieskuteczne”, ponieważ wydała je kwestionowana przez obecną władzę Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Teraz sądy administracyjne zaakceptowały tę wygodną dla gabinetu Tuska konstrukcję. W efekcie minister może ignorować korzystne dla opozycji postanowienie organu, któremu ustawa powierza rozpatrywanie skarg na uchwały PKW, a następnie otrzymać sądowe potwierdzenie, że nie był bezczynny.
Trudno nie odnieść wrażenia, że taki sędziowski formalizm staje się usłużnym narzędziem politycznej koalicji 13 grudnia. Zamiast rozstrzygać wątpliwości na korzyść pewności prawa, system pozwala rządowi wybierać, które orzeczenia uznaje, a które może odłożyć na półkę.
Hipokryzję obozu władzy pokazują również finanse jego koalicjantów. PKW odrzuciła sprawozdanie komitetu Szymona Hołowni z wyborów prezydenckich w 2020 roku z powodu przyjęcia niezgodnie z przepisami ponad 201 tys. zł. Sąd Najwyższy oddalił skargę komitetu, a środki miały przypaść Skarbowi Państwa. Później odrzucono także sprawozdanie samej Polski 2050 za 2021 rok, ponieważ partia przyjmowała niepieniężne korzyści od nieuprawnionych podmiotów. To były prawnie bardziej jednoznaczne rozstrzygnięcia niż sprawa PiS.
Mimo tego Polska 2050 uzyskała prawo do około 7,53 mln zł rocznej subwencji. Co więcej, przed utratą pieniędzy z powodu kolejnych nieprawidłowości uratowała ją zmiana przepisów uchwalona jeszcze za rządów PiS. Obecna koalicja nie urządza jednak codziennych konferencji o „przekręciarzach” i nie pokazuje równie głośno dokumentów potwierdzających ostateczne rozliczenie zakwestionowanych pieniędzy.
Podobna cisza towarzyszyła Campusowi Polska, związanemu politycznie ze środowiskiem Koalicji Obywatelskiej. Według ustaleń opartych na umowach samorządowych organizatorzy wydarzenia otrzymali co najmniej 700 tys. zł środków publicznych. Sam fakt zawarcia umów promocyjnych nie przesądza o naruszeniu prawa wyborczego, ale pokazuje skalę podwójnych standardów: aktywność korzystna dla środowiska Tuska jest przedstawiana jako promocja samorządów, natomiast wydatki przypisane PiS stają się podstawą do finansowego duszenia opozycji.
PKW przyjęła ponadto sprawozdania finansowe za 2024 rok Platformy Obywatelskiej, Polski 2050, Zielonych i Inicjatywy Polskiej ze wskazaniem uchybień. Partie te nadal korzystają z publicznych pieniędzy. Tak właśnie działa system: dla swoich są wyjaśnienia, rozróżnienia i łagodne procedury, a dla największej partii opozycyjnej — blokada środków, usłużny formalizm oraz premier wydający medialny wyrok, zanim ktokolwiek został prawomocnie skazany.
Zenon Witkowski
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.