W czerwcu 2026 roku w Polsce na świat przyszło 20 tys. dzieci. Są to co prawda dopiero wstępne dane, ale konkluzja z nich wynikająca jest jednoznaczna: spadek liczby urodzeń się zatrzymał.
Koniec spadków liczby urodzeń – które odnotowywano od lat – nie oznacza oczywiście, że polska demografia się uzdrowiła. Do tego potrzebne będą solidne wzrosty liczby ludności. Tym niemniej dla polskiej demografii pojawia się światełko w tunelu.
W kwietniu 2016 r., gdy wprowadzono świadczenie 500+, w Polsce urodziło się 30,6 tys. dzieci. Suma 12-miesięczna liczby urodzeń wynosiła wtedy 372,8 tys. Już w październiku 2017 r. na świat przyszło 35,3 tys. dzieci, a suma liczby urodzeń za ostatni rok wyniosła 403,7 tys. – czytamy na łamach Rzeczpospolitej, w której publikacji przeanalizowano dane GUS.
Nie oznaczało to jednak, że demografia w Polsce – cierpiąca w wyniku wieloletnich zaniedbań na różnych polach – nagle się poprawiła.
Od tamtego momentu bowiem liczba urodzeń w Polsce systematycznie spadała, zaś odnotowywane spadki były bardzo znaczne i sięgnęły tempa ponad 10 proc. w skali roku. Dla przykładu, w styczniu 2021 roku urodziło się 25,4 tys. dzieci – było to aż o 23,5 proc. mniej niż rok wcześniej.
Przykład ostatnich lat pokazuje ponadto, że uzdrowienie polskiej demografii wcale nie jest łatwym zadaniem. 500+ jest wypłacane regularnie, bezrobocie w Polsce spada, jednak nie przekłada się to na wzrost liczby urodzeń w naszym kraju.
„Po latach bessy na porodówkach, w końcu widzimy pierwsze pozytywne sygnały. Liczba urodzeń przestała spadać. W styczniu 2026 r. suma 12-miesięczna liczby urodzeń wyniosła 237,3 tys. W czerwcu było to 237,2 tys., czyli biorąc pod uwagę naturalne wahania, idealnie tyle samo. Przez ostatnie pół roku liczba urodzeń w ogóle nie spadła” – czytamy na łamach Rzeczpospolitej.
Ponadto zmiana trendu w liczbie urodzeń nie wynika wyłącznie z pozytywnych danych w czerwcu. Wzrost liczby urodzeń odnotowano od połowy 2025 roku, co zbiegło się w czasie z wejściem w życie rządowego programu wsparcia urodzeń in vitro.
„Trudno jednak zakładać, że program wsparcia in vitro samodzielnie pomógł wyhamować te spadki, ponieważ w ramach in vitro w Polsce rodziły się dzieci już przed 2025 r., a sam program mógł zwiększyć tę liczbę o dodatkowe kilka tysięcy dzieci w skali roku” – czytamy.
Tym niemniej, w Polsce nastąpił zbieg kilku pozytywnych trendów, takich jak spadek inflacji, ustabilizowanie sytuacji bezpieczeństwa po pandemii koronawirusa oraz po wybuchu wojny na Ukrainie, zaś nade wszystko – stabilizacja cen mieszkań. W ubiegłych latach ceny te rosły bowiem niemal wykładniczo, osiągając niewyobrażalnie wysoki pułap.
Trwałość zmian w zakresie demografii zależy niewątpliwie od świadomej polityki rządu, budowanej w ramach ponadpartyjnego kompromisu.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.