Jak podaje Daily Telegraph, do ataku miało dojść w tym samym czasie, gdy w USA doszło do serii ataków na infrastrukturę wodną w 12 stanach. W publikacji ze względów bezpieczeństwa nie zostało ujawnione, która z brytyjskich elektrowni została zaatakowana.
Przypuszczać można, że była to niewielka elektrownia, która nie miała znacznego wpływu na zaopatrzenie kraju w prąd.
Zdaniem gazety czterodniowa przerwa w działaniu takiej elektrowni nie miałaby wpływu na całą sieć, ponieważ niektóre fabryki oraz szpitale posiadają własne generatory prądu.
Tymczasem brytyjski i amerykański wywiad wielokrotnie ostrzegały o możliwych atak hakerskich ze strony Rosji, Iranu, Chin lub Korei Północnej. Wielka Brytania i jej infrastruktura krytyczna były już wcześniej obiektem tego rodzaju ataków, w wyniku których awariom ulegały systemy obsługujące służbę zdrowia oraz wybory, dochodziło także do wycieków danych.
„Daily Telegraph” podał, że pierwsze doniesienia o atakach na amerykańską infrastrukturę wodną pojawiły się 26 lipca w Minnesocie, a następnie podobne incydenty odnotowano w Michigan, Georgii, Dakocie Południowej i New Jersey. Ataki dotknęły dziesiątki oczyszczalni ścieków, powodując m.in. podtopienia i spadki ciśnienia wody. Źródła w administracji USA oceniły, że zagrożenie prawdopodobnie pochodziło z Iranu.
Ponadto jak podaje Daily Telegraph, Iran znacznie zintensyfikował swoje ataki cybernetyczne po tym, jak 28 lutego USA rozpoczęły inwazję na ten kraj.
Brytyjskie możliwości obrony przeciw atakom cybernetycznym od dawna są niewystarczające, zaś ryzyko takiego ataku regularnie wzrasta. W ubiegłym roku brytyjski wywiad oceniał, że tego rodzaju atak jest „mało prawdopodobny”.
Jednocześnie rządowa ocena opublikowana w zeszłym miesiącu wskazała, że prawdopodobieństwo poważnego i skutecznego cyberataku na krajową infrastrukturę wynosi od 5 do 25 proc. – przypomina Daily Telegraph.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.