Na wstępie artykułu Bachmann przypomniał politykę byłego już premiera Węgier Viktora Orbana względem Ukrainy oraz spór między Grecją a Macedonią dotyczących nazwy drugiego z państw. Wówczas Grecy – odwołując się do swojej historii – kategorycznie nie chcieli zaakceptować, by Macedonia nosiła taką właśnie nazwę.
Zdaniem Bachmanna podobny spór ma miejsce obecnie między Polską a Ukrainą w przedmiocie rzezi wołyńskiej. Dla Polaków jest to ludobójstwo dokonane przez ukraińskich nacjonalistów, stanowiące istotną część narodowej martyrologii, z kolei Ukraińcy – przynajmniej częściowo – postrzegają UPA jako siłę walczącą ze Związkiem Sowieckim.
W dalszej części artykułu Bachmann dość ciepło wypowiedział się o… krytykowanym zazwyczaj w Niemczech prezesie PiS Jarosławie Kaczyńskim.
„To właśnie ten moment, w którym odczuwam osobistą potrzebę, by napisać coś miłego o szefie PiS, Jarosławie Kaczyńskim. Może to wielu zaskoczyć, bo Kaczyński już kiedyś domagał się mojej deportacji lub uwięzienia, ale ja mam pogodne usposobienie i nadal uważam go za zagubionego staruszka, który nie ma pojęcia ani o świecie, ani o Polsce. Brakuje mu jednak dwóch ważnych cech polskich nacjonalistów: nigdy nie był antysemitą i nie jest antyukraiński” – czytamy.
Bachmann przypomniał, że PiS przyjął kurs proukraiński już po aneksji Krymu w 2014 roku, zaś w 2022 roku Kaczyński był jednym z pierwszych polityków, którzy odwiedzili Kijów.
Uważa on, że w Polsce istnieje jednak „zjednoczony front przeciwko Ukrainie”, co oznacza, że Polska sprzeciwi się akcesji Ukrainy do UE, a jedną z oficjalnych przyczyn takiego stanowiska będzie właśnie spór wokół rzezi wołyńskiej.
Bachmann zauważa jednak, że na temat rzezi wołyńskiej milczą także Niemcy. Zgodnie z prawem międzynarodowym, odpowiedzialność za zbrodnie popełnione na okupowanych wschodnich terenach podczas II wojny światowej spoczywa na państwie okupanta – w tym wypadku na III Rzeszy, a więc na współczesnej Republice Federalnej Niemiec jako jej następczyni prawnej.
Niemcy zaś, uzbrajając UPA, odpowiadają za wykorzystanie tego uzbrojenia przeciwko ludności polskiej.
„Jeśli więc dziś istnieje państwo, które miałoby się za to przeprosić i ewentualnie wypłacić odszkodowania, to jest to Republika Federalna Niemiec” – czytamy.
„Poprzednik Zełenskiego na stanowisku prezydenta, Petro Poroszenko, chyba nie do końca zdawał sobie sprawę z tego, co robi, kiedy w 2016 roku przed warszawskim pomnikiem Polaków zamordowanych na Wołyniu uklęknął na wzór Willy'ego Brandta. Właściwie to Angela Merkel lub Frank-Walter Steinmeier powinni byli tam uklęknąć” – konkluduje Bachmann.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.