Wczoraj prof. Sławomir Cenckiewicz poinformował o kolejnym prawomocnie wygranym procesie z byłym prezydentem Lechem Wałęsą. Sprawa dotyczyła wydanej w 2013 roku książki „Wałęsa. Człowiek z teczki”, w której historyk opisał m.in. fakty dot. współpracy Wałęsy ze Służbą Bezpieczeństwa. Dziś prof. Cenckiewicz opublikował wpis, w którym szerzej opowiedział o kulisach procesu. Na początku zaznaczył, że „to nie był proces o agenturalną przeszłość Wałęsy - w tej sprawie wygrałem z nim jeden proces (nie wykonał go ani w jednym calu - przeprosiny, zapłata itd.), krótko mówiąc Wałęsa już przed sądami nie walczy o to, że nie był agentem”.
- „Wygrany wczoraj proces był i absurdalny, i groźny jednocześnie. Dlatego, że dotyczył faktycznie prawa historyka do cytowania dokumentów i ustaleń innych badaczy (ich książek)”
- wyjaśnia.
Dalej przytacza przykładu publikacji, których przywoływanie nie spodobało się byłemu prezydentowi.
- „Niby drobna, mała sprawa, a stała się groźną próbą zakneblowania ust historykom (mnie przede wszystkim), bo Wałęsa - używając sądu - chciał nadać sobie prawo do ustalania, co wolno, a czego nie wolno o nim pisać”
- wskazał badacz.
- „Ale wyrok sądu apelacyjnego poszedł dalej, bo sąd niezwykle rzetelnie potraktował sprawę, świetnie opanował materiał z pierwszej instancji, sam dokonał dodatkowych ustaleń, i ogłosił wyrok uniwersalny w swej wymowie dla wolności badań naukowych... Ale o tym kiedy indziej, przy okazji omawiania wyroku”
- dodał.
Prof. Cenckiewicz zwrócił też uwagę na skandaliczne zachowanie Lecha Wałęsy w czasie samego procesu.
- „Wspomnę Wam tylko na koniec, że znów - i to na etapie apelacji - usłyszałem publicznie formułowane na sądowej sali wyzwiska, żem "skur..." (nagrało się rzecz jasna). Podobnie jak kiedyś, że "wisiał" będę. O tym też wkrótce...”
- zapowiada historyk.
Zobacz wpis w X
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.